Reprezentacja Polski, czyli historia pijaków w kadrze!

2012-04-11 10:59 pk

Skandal wywołany przez Sławomira Peszkę (27 l.) to nie pierwszy i pewnie nie ostatni alkoholowy eksces związany z reprezentantem Polski. "Super Express" pokusił się o wytypowanie "pijanej jedenastki". Gdyby ci piłkarze spotkali się na boisku, a nie przy biesiadnym stole, to... wygraliby niejeden ważny mecz.

Alkohol towarzyszy polskiej kadrze od początku jej istnienia, a wyskokowymi trunkami lubił się już raczyć Ernest Wilimowski, uważany przez wielu za najlepszego piłkarza w historii polskiego futbolu.

Pociąg do alkoholu przypłacił absencją na igrzyskach olimpijskich w Berlinie (1936), choć w tym akurat przypadku to był podobno tylko pretekst. Chodziło o to, że Wilimowski, grający w Ruchu, oficjalnie pobierał z klubu wynagrodzenie, co zdaniem ówczesnych działaczy zaprzeczało idei olimpizmu. "Wyciągnięto" więc fakt, że kilka miesięcy przed IO "Ezi" brał udział w hucznej imprezie z piłkarzami Ruchu, po której sromotnie przegrali z Cracovią (0:9).

Wielkim miłośnikiem przeróżnych trunków był też najlepszy snajper w historii polskiej Ekstraklasy - Ernest Pohl (186 goli). Legendy mówią, że to on wymyślił niezawodny sposób krycia się z piciem przed trenerami - za odpowiednią opłatą kelnerzy dolewali wódki do wazy z zupą. Pohl jako kadrowicz zawieszony był raz - w 1965 roku.

Lata 70., pełne sukcesów, też były pełne alkoholu. Piło wielu kadrowiczów Górskiego, ale dyskwalifikacje dotknęły głównie Jerzego Gorgonia i Adama Musiała.

Również słynna afera na Okęciu (1980) miała podłoże alkoholowe. Boniek, Żmuda i Terlecki wstawili się za Józefem Młynarczykiem, który na zgrupowanie dotarł mocno "zmęczony". Akurat temu ostatniemu się ostatecznie upiekło, czego nie może powiedzieć o sobie Terlecki, który w kadrze nie zagrał już nigdy. Szkoda, podobnie jak tego, co ze swoimi talentami zrobili Andrzej Iwan i Mirosław Okoński. Mieli do wyboru: picie lub wielka kariera. Wybrali to pierwsze.

Idealnym przykładem zepsucia sobie reprezentacyjnej kariery jest Artur Boruc. Lwowskie pijaństwo uszło mu jeszcze płazem, ale już lot z Chicago okazał się gwoździem do jego kadrowej trumny. Jak pokazał sobotni wieczór w Kolonii, Artur szybko znalazł naśladowcę w osobie Peszki.

Pijana jedenastka

Artur Boruc

W kadrze na piciu przyłapany dwa razy. W 2008 roku, we Lwowie, gdzie biesiadował z Dudką i Majewskim. Potem w październiku 2010 raczył się winem na pokładzie samolotu z USA.

Adam Musiał

Biesiadował po wygranym meczu z Włochami na MŚ w 1974 roku. Dał się złapać i został zawieszony na jeden mecz. Wiadomo jednak, że to nie był jego jedyny raz z alkoholem.

Jerzy Gorgoń

W czerwcu 1975 awanturował się w pociągu, wracając z Górnikiem Zabrze z Francji. Dostał pół roku dyskwalifikacji, ale trener Górski mawiał, że i tak woli pijanego Gorgonia niż trzeźwego Ostafińskiego.

Michał Żewłakow

Zaszkodziło mu picie wina z Borucem. Choć w tym przypadku bardziej chodziło o formę niż o ilość. Smuda narzekał, że pasażerowie samolotu żalą się, iż piłkarze piją z... gwinta.

Radosław Majewski

Biesiadował wspólnie z Borucem i Dudką we Lwowie. Miał najsłabszą głowę z całej trójki, co było widać gołym (trenerskim) okiem. Wyrzucony z kadry.

Sławomir Peszko

Recydywista, podobnie jak Boruc. Najpierw złapany w Krakowie, po meczu z Australią. Przywrócony warunkowo, skreślił się incydentem z ostatniej soboty.

Maciej Iwański

Po meczu z Australią w Krakowie imprezował wspólnie z Peszką. Efekt? Wyrzucony z kadry. Pewnie miałby szansę na ułaskawienie, ale grał coraz słabiej i temat sam upadł.

Dariusz Dudka

Kolejny bohater afery lwowskiej, ale (przynajmniej na razie) potrafił wyciągnąć wnioski i nie zepsuł kolejnej szansy otrzymanej od selekcjonera.

Mirosław Okoński

Niby nie był zawieszony jako reprezentant za nadużywanie alkoholu, ale należy mu się tu honorowe miejsce za całokształt. Mógł mieć piłkarski świat u stóp, ale wolał pić.

Ernest Wilimowski

Nie pojechał na igrzyska olimpijskie w Berlinie za udział w imprezie z kolegami z Ruchu Wielkie Hajduki. Podobno w tym przypadku to był tylko pretekst, ale generalnie "Ezi" za kołnierz nie wylewał.

Ernest Pohl

Niesamowity ciąg na bramkę i niestety do picia. O jego pozaboiskowych wyczynach krążyły legendy. W 1965 roku zawieszony za alkohol.