Mariusz Pudzianowski przeżył chwile grozy. Mówi o wystrzale. Zupełnie nie był na to przygotowany

2022-05-13 14:00
Mariusz Pudzianowski
Autor: Mariusz Pudzianowski/Instagram

Mariusz Pudzianowski to nie tylko jeden z najlepszych strongmanów w historii, legenda federacji KSW, ale też odnoszący sukcesy przedsiębiorca. „Pudzian” wie, że po zakończeniu kariery sportowej coś będzie musiał w życiu robić, dlatego postanowił zainwestować m.in. we własną firmę transportową. Nie jest jednak tylko szefem, ale też często sam w niej pracuje. Teraz, opowiedział o groźnej sytuacji, jaka spotkała na drodze, na którą, jak się okazało, nie był przygotowany.

Mariusz Pudzianowski, mimo 45 lat na karku, wciąż jest bardzo aktywny sportowo oraz zawodowo. Były strongman nie potrafi „obijać się”, choć z pewnością mógłby teraz więcej wypoczywać, niż pracować. „Pudzian” nie tylko mocno trenuje do kolejnych walk w KSW, ale też pracuje w swojej firmie transportowej. W piątek, 13 maja, postanowił on zrelacjonować swój wypad po dość osobliwy ładunek – obornik. Jak się okazało, w trakcie transportu doszło do niezwykle pechowej i groźnej zarazem sytuacji. Mariusz Pudzianowski usłyszał wystrzał i od razu wiedział, że z pojazdem stało się coś niedobrego, na co, jak się później okazało, nie był przygotowany.

Marta Linkiewicz seksownie wypięła pośladki. Obłędne zdjęcie rozgrzewa jak letnie słońce

Mariusz Pudzianowski pokazał, co spotkało go na drodze. Pech w piątek 13-go

Wielu ludzi uważa piątek 13-go jako dzień pechowy i to, co przydarzyło się Mariuszowi Pudzianowskiemu, dla wielu będzie potwierdzeniem tego twierdzenia. Zawodnik MMA relacjonował na swoim Instagramie, jak spędza ten dzień. Pochwalił się, że musi przewieźć dwa ładunki obornika i mówił o planach na dalszą część dnia. Później jednak udostępnił kilka wideo, w których opowiedział o groźnej sytuacji, jaka przydarzyła mu się na drodze.

Szef FAME MMA zapytany o Mariusza Pudzianowskiego. Nie owijał w bawełnę, ta odpowiedź mówi wszystko

Juras typuje walkę Pudzianowski - Materla na KSW 70 | Andrzej Kostyra

Pudzianowski będąc w trasie nagle usłyszał huk i gdy się zatrzymał, to zauważył, że jedna z opon nie wytrzymała i pękła! Nic więcej na szczęście się nie stało, a do zniszczenia opony doszło do tego na osi podnoszonej, więc „Pudzian” mógł samodzielnie wrócić do bazy.

Jan Błachowicz chciałby walczyć z Władimirem Putinem! Nie ma wątpliwości, powiedział o wszystkim fanom

 – Piątek 13-go i oczywiście, jakby się nic nie działo, to by musiałoby być święto. No i zaliczyłem wystrzał na drodze. Dobrze, że to ośka podnoszona, więc teraz będę wracał na dwóch osiach – powiedział Mariusz Pudzianowski. Sam przyznał, że musi wracać na dwóch osiach, bo nie miał ze sobą koła zapasowego. – Oczywiście koła zapasowego nie mam. Na dwóch osiach muszę wrócić na bazę. Tylko huknęło i bieżnik został na drodze. Chłopaki, którzy jeżdżą zawodowo wiedzą, co to znaczy. Nadkole delikatnie rozerwało, ale katastrofy nie ma, idzie jechać dalej – relacjonował „Pudzian”.

Mariusz Pudzianowski
Autor: Instagram / pudzianofficial Mariusz Pudzianowski
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze