Joao Henriques

i

Autor: cyfrasport Joao Henriques

Pomeczowe pretensje w Częstochowie

Trener Radomiaka nie brał jeńców po meczu z Rakowem. „Nie okazali nam szacunku”

2025-04-13 11:15

Joao Henriques, trener Radomiaka, sprawiał wrażenie mocno zdruzgotanego po końcowym gwizdku meczu jego podopiecznych w Częstochowie. Nie tylko o sam wynik – goście przegrali 1:2 – chodziło jednak Portugalczykowi, ale o okoliczności utraty drugiej bramki. - To smutny dzień dla ekstraklasy – powiedział na pomeczowej konferencji opiekun zespołu z Radomia.

Mecz przy Limanowskiego był potyczką dwóch najlepszych zespołów ostatnich sześciu kolejek w ekstraklasie. I przyniósł spodziewane emocje: to goście objęli prowadzenie za sprawą świetnej akcji Rafała Wolskiego. Gospodarze odpowiedzieli natychmiast, by 10 minut po wyrównującym golu zdobyć bramkę, która – jak się ostatecznie okazało – dała częstochowianom trzy punkty.

Wielka awantura o bramkę Leonardo Rochy

I właśnie o tego gola rozpętała się „awantura”. Jeszcze w trakcie spotkania z ławki na trybuny usunięty został jeden z asystentów portugalskiego szkoleniowca. Sztab Radomiaka nie mógł się pogodzić z decyzją zespołu sędziowskiego, uznającą trafienie Leonardo Rochy z 63. minuty – swoją drogą to pierwszy gol w szeregach Rakowa rosłego napastnika, przez parę lat związanego z Radomiem.

Leonardo Rocha zdradził, co go napędza na murawie [ROZMOWA SE]

    - Jestem tu obcokrajowcem, szanuję wszystkich - całą społeczność, ekstraklasę, wszystkie drużyny – zaczął swoje pomeczowe wystąpienie Joao Henriques. A potem z wielką goryczą wygłosił kluczowe zdanie. - To smutny dzień dla ekstraklasy. Dzisiaj sędziowie nie okazali nam szacunku. Bo druga bramka to był klarowny faul! - ocenił portugalski trener.

Rocha w 63. minucie – po centrze Iviego Lopeza z rzutu rożnego – wygrał powietrzny pojedynek w polu karnym gości i skierował piłkę do ich siatki. Przyjezdni mieli jednak wielkie pretensje o to, że wcześniej sfaulował walczącego z nim o piłkę Steve’a Kingue’a. Stoper Radomiaka wylądował na plecach, bezradnie rozkładając ręce.

Joao Henriques nie bierze jeńców po meczu z Rakowem

- Jeśli sędzia tego nie widział, a miał prawo nie widzieć, to VAR powinien zareagować – bezradnie rozkładał też ręce trener Henriques. - Zresztą nawet zawodnik Rakowa powiedział, że pchnął naszego zawodnika – dodawał. A potem podsumowywał całe zdarzenie gorzką refleksją. - Raków jest bardzo dobrą drużyną i żeby zdobyć mistrzostwo, nie potrzebuje takich bramek. A w tym meczu nie zasłużył na trzy punkty, bo prawidłowo zdobył tylko jednego gola!

Zagotował się szkoleniowiec ekstraklasowego zespołu, kilka mocnych słów pod adresem sędziego. „To żart!”

Zapytany o całą sytuację – i o słowa Portugalczyka wygłoszone publicznie – trener gospodarzy, Marek Papszun, skomentował ją lakonicznie. - Nie widziałem tej sytuacji – zakomunikował. A potem odwołał się do… potyczki z ubiegłego tygodnia. - Za to widziałem faul na Lopezie w Niepołomicach – dodał. W tamtym meczu to częstochowianie mieli pretensje do rozjemców o niepodyktowany rzut karny za (rzekome) przewinienie na Hiszpanie.

Raków – dzięki wygranej 2:1 – na pewno zachowa co najmniej trzypunktową przewagę nad Lechem, który w niedzielne popołudnie zagra w Lublinie z Motorem.

Sonda
Kto będzie mistrzem Polski w sezonie 2024/25?

Sheyla Felguera, piękna partnerka Iviego Lopeza, gwiazdy Rakowa

Sport SE Google News

Najnowsze