Ardijan Nuhiji, trener Drity, rywala Legii: Do Warszawy przybywamy po awans

2020-09-21 18:01 Piotr Koźmiński
Stadion Legii Warszawa
Autor: Cyfrasport Stadion Legii Warszawa

W czwartek Legia Warszawa, już z nowym szkoleniowcem, zmierzy się w III rundzie eliminacji Ligi Europy z zespołem Drita, z Kosowa. Wielkim faworytem tego meczu jest mistrz Polski, ale goście wcale nie zamierzają się poddawać. Choć budżet kosowian jest o wiele niższy od tego czym dysponuje klub z Ł3, to jak mówi Ardijan Nuhiji, trener Drity, pieniądze nie grają.

Super Express: - Faworytem czwartkowego meczu jest na pewno Legia. Ale domyślam się, że Wy też macie swoje ambicje...Ardijan Nuhiji: - Oczywiście, że tak. W porównaniu z Legią jesteśmy małym klubem, ale nie przybywamy do Warszawy jako mały klub. Mam nadzieję, że wie pan o co mi chodzi. Drita nie przyjeżdża na starcie z Legią jako przegrany jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Powiem wprost: mamy swoje marzenia, a tymi marzeniami jest awans do kolejnej rundy. Chcemy przejść Legię, mówiąc wprost. Nie przyjeżdżamy do Warszawy tylko pokazać się z dobrej strony. Po prostu celem jest wyeliminowanie Legii. Nie wiem, czy to się uda, ale takie jest marzenie, taki jest cel. - Legia zwolniła dziś trenera Aleksandara Vukovicia. To może wam pomóc czy zaszkodzić?- Szczerze mówiąc, woleliśmy, żeby na ławce Legii siedział w czwartek Vuković. Bo zmiana trenera może dać piłkarzom Legii nowszy, świeży impuls. Przykładów w europejskiej piłce, że takie zmiany pomagają, jest mnóstwo. Uważam więc, że mamy pecha, że zwolnienie trenera Legii nastąpiło akurat przed meczem z nami.

Vuković nie jest już trenerem Legii Warszawa
Autor: Twitter/Legia Warszawa

- Oglądał pan ostatni mecz Legii? Nie wyglądało to najlepiej...- Oczywiście, oglądałem. Śledzimy Legię od momentu, gdy okazało się, że przeciwko niej zagramy. No cóż, przegrali, ale wiemy przecież, że to piłkarze z dużym potencjałem, dlatego nie nastawiam się na to, że ta ostatnia porażka nam w czymś bardzo pomoże. Tak jak powiedziałem, przyglądamy się uważnie Legii i wiemy jakie ma atuty. Nawet jeśli piłkarze ich ostatnio nie pokazywali. Natomiast mogę powiedzieć jedno: Europa nie zna jeszcze dobrze kosowskiej piłki, a nasz futbol rośnie z roku na rok. Podejrzewam więc, że my wiemy dużo więcej o Legii, niż Legia wie o nas. Myślę, że to na plus dla nas.- Nie wiem na ile chce pan mówić o finansach, budżecie, pensjach, ale różnica między Legią a Dritą jest zapewne bardzo duża...- Budżet Drity to milion euro rocznie. Wiem, że Legia ma o wiele większy, ale pieniądze to nie wszystko.

Dariusz Mioduski, Michał Karbownik
Autor: TOMASZ RADZIK/SUPER EXPRESS Dariusz Mioduski, Michał Karbownik

- Skoro Legia ma dużo większy budżet, dużo lepszych (w teorii) piłkarzy, to na czym opieracie swoje nadzieje?- Na tym, o czym już mówiłem. Kosowo robi duże postępy jeśli chodzi o futbol, na tym, że mamy swoje ambicje i nie przyjeżdżamy do Warszawy przegrać, na tym, że jak wspominałem, my lepiej znamy Legię niż ona nas i na jeszcze jednym: to tylko jeden mecz. Gdyby to były dwa spotkania, to nasze szanse byłyby dużo mniejsze. Ale przy jednym meczu wszystko jest możliwe. Trudne dla nas, ale możliwe.- Dla pana to pierwsze starcie z polskim zespołem w roli trenera?- Tak, pierwsze. Do tej pory nie było jeszcze okazji.Byłe gwiazdy Legii wykpiły zwolnienie Vukovicia. Chamskie zachowanie

Najnowsze