W ślady Artura Boruca (30 l.), Radosława Majewskiego (24 l.) i Dariusza Dudki (27 l.) poszli Sławomir Peszko (25 l.) i Maciej Iwański (29 l.) po meczu z Australią w Krakowie. "Rzeczpospolita" sugeruje, że pierwszy z nich o czwartej nad ranem z trudem wyszedł z pokoju Iwańskiego i natknął się w hotelu na korytarzu na kierownika drużyny Konrada Paśniewskiego (33 l.) i drugiego trenera Jacka Zielińskiego (43 l.). Zielińskiego obraził, podważając jego kompetencje.
Pomylił pokoje
Według informacji z wiarygodnych źródeł, do których dotarł "Super Express", sytuacja była trochę inna. Peszko nie spotkał Zielińskiego i Paśniewskiego na korytarzu, lecz po "herbatce" u Iwańskiego pomylił pokoje i dobijał się nie do swojego, budząc trenera i kierownika.
- Nie było żadnej kłótni czy ubliżania. Zamieniliśmy dwa zdania, po czym odesłałem go do pokoju. Nie mogę stwierdzić, czy był pijany, czy nie - mówi nam Jacek Zieliński.
- Jestem zaskoczony, że ta informacja trafiła do mediów. Na najbliższym zgrupowaniu mieliśmy wyjaśnić zawodnikom, dlaczego ci dwaj piłkarze nie zostali powołani - twierdzi asystent Franciszka Smudy.
Przeczytaj koniecznie: Pudzianowski znów w USA
Według naszego informatora, Smuda (62 l.) nie chciał upubliczniać afery (zamierzał sprawę rzeczywiście załatwić na najbliższym zgrupowaniu kadry), ale zabezpieczył się, powiadamiając o incydencje trenera Iwańskiego (Macieja Skorżę), Peszki (Jacka Zielińskiego) i prezesa PZPN Grzegorza Latę. Któryś z tej trójki zrobił jednak przeciek do prasy.
Patrz też: Wielkie premie dla Polaków
Sam Smuda zapytany przez "Super Express", dlaczego nie ujawnił afery na zgrupowaniu, stwierdził:
- Dziś nic na ten temat nie powiem. O wszystkim poinformuję w piątek podczas ogłaszania powołań na tournée w USA. Powtórzę jeszcze raz: dla tych, którzy złamią regulamin, drzwi reprezentacji są zamknięte.
Nie odbierają telefonów
Próbowaliśmy ustalić, czy pijaństwo na zgrupowaniu było jedną z przyczyn przeniesienia Macieja Iwańskiego do drużyny Młodej Ekstraklasy. W Legii jednak nikt nie chciał na ten temat rozmawiać.
W Lechu nie zamierzają wyciągnąć konsekwencji wobec Peszki.
- Wrócił do klubu trzeźwy, więc nie ma podstaw do nałożenia na niego kary - zdradza nasz informator.
Wojciech Łazarek (73 l.), trener: Jestem zbulwersowany
- Ubolewam nad tym, że takie rzeczy dzieją się przed mistrzostwami Europy. Jeśli zawodnicy mają trochę wyobraźni, to nie mogą tak się zachowywać. Jeśli raz zawiedli, to mogą zawieść w każdej chwili. A przecież Franek Smuda na nich liczył. Jestem tym bardzo zbulwersowany i rozgoryczony.
Hirek Wrona (50 l.), dziennikarz muzyczny: Nigdy nie będą wielcy
- Ostatnio spotkałem się z Marcinem Gortatem. Ten człowiek odżywia się i prowadzi idealnie. I dlatego gra w NBA. A ci, którzy nie dbają o samych siebie, nigdy nie osiągną sukcesów. I druga sprawa. Piłkarze Iwański i Peszko reprezentują naród. Nie chcę kibicować komuś, kto nie potrafi grać po tym, jak niedawno sobie "zachlał".
Bogusław Kaczmarek (58 l.), trener: Kara musi być
- Nie można pozostać obojętnym wobec takiego zachowania reprezentantów Polski. Na kadrę przyjeżdża się, aby grać w piłkę, a nie na zabawę. Jeśli są dowody, to należy wyciągnąć konsekwencje. Poza tym trener Franciszek Smuda na początku pracy z drużyną narodową przedstawił piłkarzom swoje zasady. Jeśli ktoś ich nie przestrzega, spotka go kara.