Legendarny piłkarz Wisły wstrząśnięty śmiercią popularnego aktora. "Biła od niego dobroć"

2020-10-23 16:57 MaSz
Andrzej Iwan
Autor: East News

Były reprezentant Polski Andrzej Iwan ze smutkiem przyjął wiadomość, że nie żyje aktor Dariusz Gnatowski (+59 l.) czyli popularny „Boczek" z serialu „Świat według Kiepskich”. Aktor interesował się piłką nożną, a we wczesnym etapie jego idolem był właśnie legendarny zawodnik Wisły Kraków.

„Super Express”: - Kiedyś w jednym z wywiadów Dariusz Gnatowski opowiadał o swojej pasji do futbolu. Wyznał, że podczas studiów był pan jego ulubionym zawodnikiem w Wiśle Kraków. Wybierał się na mecze „Białej gwiazdy”, aby podziwiać pana na boisku. Znał się pan z nim?

Andrzej Iwan (61 l., w ekstraklasie grał w Wiśle Kraków i Górnika Zabrze, były reprezentant Polski, uczestnik MŚ 1978 i MŚ 1982): - Żałuję, ale nie miałem tej okazji. A z nam się z niektórymi aktorami z Krakowa. Przed laty czytałem właśnie, że chodził na Wisłę przede wszystkim ze względu na mnie. To miłe. Opieram się na opinii innych ludzi, którzy mówili mi, że to fantastyczna postać, że biła od niego taka dobroć. Jestem przekonany, że gdybyśmy się bliżej poznali to zapewne przypadlibyśmy sobie do gustu. Szczególnie, że ja jestem fanem „Kiepskich”.

- Jaka była pana reakcja, gdy usłyszał, że popularny aktor nie żyje?

- To dla mnie bardzo wstrząsająca informacja. Szok, bo to człowiek młodszy ode mnie. Gdy go oglądałem w serialu, to wprawiał mnie w dobry humor. I nagle uświadomiłem sobie, że go nie ma wśród nas. Niestety, to żniwo może być jeszcze bardziej obfite. Coraz więcej osób choruje. Wirus nie wybiera czy ktoś jest znany czy nie. To straszne co się dzieje.

Dariusz Gnatowski nie żyje! Wzruszające pożegnanie. I mocne słowa: "Jedyne, co mi się ciśnie..."

- Przyczyną śmierci aktora był koronawirus.

- Na początku pisano, że to niewydolność oddechowa. Potem okazało się, że koronawirus był przyczyną śmierci. Darek musiał być osobą bardzo wytrzymałą. Do szpitala przywieziono go zbyt późno. Wiadomo, że zmagał się cukrzycą. Zaczął od pewnego momentu dbać o siebie, pilnował wagi. Poważnie podchodził do choroby. Nawet reżyserował sztuki o cukrzykach, żeby wspomóc ludzi dotkniętych tym problemem.

- Co pan w nim cenił?

- Kreatywność, był zabawną postacią. Pokazywał ułomności Polaków. Dlatego serial "Świat według Kiepskich" tak mi się spodobał. Czasami mi było żal jak Marian Paździoch niszczył i tępił „Boczka”. Niektóre odcinki oglądam wiele razy i jakoś nigdy mnie to nie nudzi. Muszę zwrócić uwagę na jedną rzecz: mimo swojej tuszy był świetnie uzdolniony ruchowo. W pamięci mam jego sposób poruszania. To mi imponowało.

- A jak u pana ze zdrowiem?

- Na razie wszystko dobrze. Nie wiem, czy ja już tego nie przechodziłem i to w momencie jeszcze kiedy nie było informacji o pandemii. Na przełomie roku leżałem w szpitalu z ostrym zapaleniem płuc. Być może właśnie wtedy miałem wirusa. Jak na razie nic się mnie nie tyka. Testów nie robiłem. Człowiek boi się tylko o bliskich, żeby coś nie wydarzyło. Ale w rodzinie nie było przypadków zakażeń. Życzę wszystkim dużo zdrowia, aby można było normalnie żyć.

Dariusz Gnatowski umierał w cierpieniu. Dramatyczna relacja lekarza TYLKO U NAS [WIDEO]

Najnowsze