[Korespondencja z Waszyngtonu]
Środkowy pomocnik w styczniu pożegnał się z Leeds United i podpisał dwuletni kontrakt z amerykańskim klubem ze stolicy USA. – Jestem zadowolony z pobytu w USA i wydaje mi się, że ten transfer był dobrym krokiem. Nasza gra wygląda coraz lepiej i wygrywamy kolejne mecze. Coraz lepiej się rozumiemy w zespole. Odnaleźliśmy system gry, który wszystkim pasuje i każdy gra na swojej ulubionej pozycji – przyznał Klich w rozmowie z „SE”.
Kim jest Mateusz Klich? Sylwetka pomocnika reprezentacji Polski: klub, partnerka, rodzina
Rozgrywki MLS nie cieszą się dużą popularnością w Europie. – Poziom MLS jest wyższy niż mi się wcześniej wydawało – przyznaje mimo to polski piłkarz. – Uważam, że ta liga jest niedoceniana i kibice powinni ją oglądać, aby dokonać oceny. Oczywiście nie ma takiej intensywności jak w Anglii i jest pod tym względem zupełnie inaczej.
Santos powinien oglądać MLS?
– A czy trener Santos też powinien ją oglądać? – zastanawia się Klich. – Wydaje mi się, że ogląda, bo w kadrze jest przecież Karol Świderski. Mecze stara się oglądać mój tata, ale niestety po pierwszej połowie zdarza mu się zasnąć, w Polsce to jest środek nocy.
Portugalski selekcjoner przy pierwszych powołaniach pominął 41-krotnego reprezentanta kraju. – Czy byłem zawiedziony? Na pewno chciałem stawić się na kadrze, ale mogę tylko udowadniać swoją wartość na boisku. Nie zostałem powołany dlatego, że jest daleko do Europy, a dlatego, że szkoleniowiec ma inną koncepcję. Nie mogę nic na to poradzić, bo przecież sam nie przylecę na zgrupowanie. Na razie nie miałem żadnego kontaktu z obecnym selekcjonerem – komentuje Klich, który ma za sobą 10 występów w MLS i bramkę w debiucie.
Mateusz Klich błysnął już w debiucie w MLS. Tak strzelił pierwszego gola w DC United [WIDEO]
– Bardzo dobrze czuję się w USA. Z dotychczasowych miast, w których byłem, najbardziej podoba mi się Waszyngton. Mimo że jest to stolica, miasto nie jest duże w porównaniu do innych metropolii. A poza tym bardzo odpowiada mi lokalne jedzenie – zakończył Klich.