Świerczok urodził się w Tychach. W okolicznych drużynach młodzieżowych stawiał pierwsze piłkarskie kroki. Później trafił do Krakowa i szkółki Cracovii. Stamtąd wyłowiła go Polonia Bytom i w barwach tej drużyny Świerczok zabłysnął po raz pierwszy. Na pierwszoligowych boiskach wykręcił świetny wynik. W 18 spotkaniach strzelił 12 goli i sięgnęli po niego Niemcy. Niespełna 20-letni napastnik trafił do 1. FC Kaiserslautern, ale tam zupełnie nie potrafił się odnaleźć. Wypożyczono go do Piasta Gliwice. Następnie świerczok wrócił, ale nic się nie zmieniło. Nie grał, źle czuł się w Niemczech, a jego kariera zatrzymała się w miejscu. W 2015 roku uwolnił się od niemieckiego koszmaru. Znów trafił do ekstraklasy, a konkretnie do Zawiszy Bydgoszcz.
W 14 występach zdobył cztery gole, a pół roku później był już w Łęcznej. W sezonie 2015/16 siedem razy wpisał się na listę strzelców, trzykrotnie jako asystent. Właściciele i trenerzy mieli go jednak dosyć, bo Świerczok gwiazdorzył. Był niesforny, trudny pod względem wychowawczym. Koledzy mówili, że zachowywał się, jakby był lepszy od innych. Podziękowano mu. Rękę wyciągnął GKS Tychy. Świerczok wrócił do swojego rodzinnego miasta, niczym syn marnotrawny. W 1. lidze znów pokazał, że ma zadatki na snajpera. Wykonał dużą pracę mentalną i znów dostał szansę w ekstraklasie. 16 goli w tyskim zespole zwróciło uwagę Zagłębia Lubin. Tego lata 24-letni piłkarz został "Miedziowym". W 17 występach w koszulce Zagłębia Świerczok zdobył 10 goli i zanotował dwie asysty. Jego postawę docenił Adam Nawałka, powołując go na listopadowe sprawdziany dorosłej reprezentacji. Napastnik ma za sobą cztery mecze w kadrach młodzieżowych.
Prywatnie Świerczok jest w związku z Aliną Wojtas - reprezentantką Polski w piłce ręcznej.
TO WIDEO. Historia meczów Polski z Urugwajem