Bogusław Leśnodorski: Budżet Legii wyniesie ćwierć MILIARDA złotych [ZDJĘCIA]

2016-12-27 19:31

2016 rok przejdzie do historii Legii, która na stulecie istnienia awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów. O mijających 12 miesiącach, a także planach na kolejne, mówi nam prezes Bogusław Leśnodorski (41 l.).

"Super Express": - Pana babcia Halina Leśnodorska 22 grudnia kończyła 100 lat. Kibicuje Legii?

Bogusław Leśnodorski: - Babcia jest zdecydowanie bliżej historii i sztuki niż sportu. Nie jest kibicem. Był kiedyś taki moment, że przez kilka miesięcy u niej mieszkałem i wtedy doszła do wniosku, że musi mieć o czym ze mną rozmawiać, więc zaczęła czytać prasę sportową. Nie miała wyjścia, bo nie bardzo chciałem konwersować na przykład o nowej wystawie w Zachęcie. A teraz jak Legia zagra słabszy mecz, babcia jest zdziwiona i pyta, jak to jest możliwe.

- Stulecie klubu obfitowało w mnóstwo wydarzeń. Do którego z nich będzie pan najczęściej wracał pamięcią?

- Mistrzostwo i Puchar Polski, awans do Ligi Mistrzów, powrót Jacka Magiery, remis z Realem, wygrana ze Sportingiem. A tak po ludzku, to zapamiętam dzień, w którym wrócił Miro Radović. Darzę go wielką sympatią. Pojawiło się wiele krytyki, że nie gra, że stary i gruby. Ale my obaj wierzyliśmy, że będzie bardzo ważnym elementem drużyny. Było wiele fajnych momentów, jak ten, gdy Arek Malarz z kumpla "Żewłaka" stał się ulubieńcem trybun, oraz jak po raz kolejny podniósł się Kuba Rzeźniczak.

- Ile Legia zarobiła na Lidze Mistrzów i awansie do Ligi Europy?

- Trudno to policzyć, bo wpływy obarczone są kosztami. W piłce nieważne jest, ile się zarabia, tylko ile się wydaje. Można jednak założyć, że w 2017 roku będziemy mieli budżet wysokości 250 milionów złotych.

- Vadis Odjidja-Ofoe szybko został najlepszym piłkarzem w Ekstraklasie. Jakich argumentów użyliście, żeby namówić go na transfer do Legii?

- Wielką pracę wykonali Michał Żewłakow i Dominik Ebebenge. Vadis przyjechał, pobył w Warszawie kilka dni, zobaczył, jak to wszystko wygląda i podjął decyzję, że chce grać w Legii. Dotąd funkcjonował w innych realiach finansowych i decydując się na grę u nas, musiał podjąć drastyczną decyzję dotyczącą zarobków.

- Cieniem na świetny rok kładzie się tylko niewypał, jakim było zatrudnienie Besnika Hasiego.

- Ale na jego obecności w Legii bardzo dużo zarobiliśmy. A on u nas wiele się nauczył. Myślę, że teraz jest lepszym trenerem i człowiekiem. Kryzys nie był jego winą, ale trochę zlekceważyliśmy fakt, że człowiek, który przez całe trenerskie życie był związany z jednym klubem - Anderlechtem, może się nie odnaleźć w innym środowisku.

- Ilu zawodników dojdzie do Legii zimą?

- Trzech, może czterech. Nazwisk z oczywistych powodów nie zdradzę.

- W jaki sposób klub zamierza pomóc Tomaszowi Jodłowcowi w jego problemach z hazardem?

- Obciążenia, które ten chłopak w ostatnim czasie wziął na klatę, niejednego zwaliłyby z nóg! Przez trzy lata ciągnął drużynę, wystąpił we wszystkich meczach, bez dnia urlopu. Nie da się grać 60-70 spotkań, z których każde jest traktowane jako najważniejsze w roku. Do wszystkich rewelacji o Tomku podchodzę z dystansem, bo z doświadczenia wiem, że poziom niesprawdzonych informacji jest w piłce ogromny.

- Prowadzicie rozmowy z inwestorami zainteresowanymi akcjami klubu?

- Potencjał Legii, jej marka, zaplecze, ludzie, którzy tu pracują, ostatnie sukcesy - to wszystko sprawia, że jest bardzo duże zainteresowanie Legią.

- Podzielił się pan opłatkiem z Dariuszem Mioduskim? Na jakim etapie jest kwestia rozwiązania sporu pomiędzy właścicielami Legii?

- Chętnie bym się podzielił, ale nie miałem okazji, bo Darek wyjechał. Rozmawiamy. Wierzę, że w najbliższych miesiącach sprawa zostanie zamknięta. Dla mnie najważniejsze jest dobro klubu. Osobiste ambicje trzeba schować do kieszeni.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze