Piłkarz Legii o POTWORNYCH skutkach koronawirusa. PRZERAŻAJĄCE słowa o płucach

2020-10-08 20:30 MaSz
Paweł Wszołek, Legia Warszawa
Autor: Cyfra Sport Paweł Wszołek

Pandemia koronawriusa nie zamierza ustąpić. Każdy dzień przynosi rekordowe zachorowania. Z podstępną zarazą zmagał się pomocnik Legii Warszawa Paweł Wszołek. Na szczęście skrzydłowy mistrza Polski wygrał walkę z wirusem. Przestrzega przed nim, radzi, aby uważać i dbać o siebie. - Każdy kolejny dzień był gorszy. Miałem wysoką gorączkę, bóle głowy, mięśni. Czułem pełne płuca. Tak jakby ktoś mi je napompował. To było najgorsze - piłkarz społecznego klubu opowiedział na konferencji prasowej jak koronawirus zaatakował jego organizm.

Ostatnio w klubach Ekstraklasy przeprowadzono badana na obecność COVID-19. Przed kilkoma tygodniami jeden z liderów Legii Paweł Wszołek także zakaził się koronawirusem.  - Powiem szczerze, że na początku sam śmiałem się z tego wirusa - przyznał piłkarz Legii na konferencji prasowej przed meczem z Cracovią o Superpuchar Polski. - Później znajomi i przyjaciele relacjonowali mi to, co działo się we Włoszech, że to coś poważnego. W niedzielę, przed pierwszą rundą eliminacji Ligi Mistrzów, zrobiono nam testy. Miałem wynik negatywny. W poniedziałek wieczorem czułem się osłabiony. Kręciło mi się w głowie, ale nie myślałem o tym, że to może być koronawirus. W dniu meczu czułem się jeszcze bardziej osłabiony. Zagrałem pełne 90 minut, a po meczu można powiedzieć, że byłem wrakiem człowieka. A przecież staram się dbać o siebie, o swoją odporność. Gdy wróciłem do domu po meczu, to miałem drgawki i wysoką gorączkę. Następnego dnia mieliśmy badania na koronawirusa. Wynik był pozytywny - powiedział.

Kamil Grosicki strzelał gole dla żony. Można mu pozazdrościć takiej SEKSBOMBY [ZDJĘCIA]

To był bardzo trudny okres w życiu piłkarza Legii. Podczas następnych dni czuł się koszmarnie. - Każdy kolejny dzień był gorszy - podkreślił. - Miałem wysoką gorączkę, bóle głowy, mięśni. Najgorsze było to, że osłabiłem organizm przez ten występ i czułem pełne płuca. Tak jakby ktoś mi je napompował. To było najgorsze. Obawiałem się, że jak wrócę do treningów to coś może wyjść podczas badań. Na całe szczęście badania wyszły bardzo dobrze. Nie było żadnych problemów z sercem i płucami. To jest dla mnie najważniejsze jako człowieka i sportowca - powiedział i dodał: - Nie będę ukrywał, że pierwsze dni po powrocie do treningów były bardzo ciężkie. Praktycznie przez trzy tygodnie byłem wyłączony z jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Nawet na rowerku nie mogłem jeździć czy robić naturalnych ćwiczeń, bo nie było wiadomo, jak się w tym wszystkim zachowuje organizm. Trzeba na to uważać i dbać o ludzi, którzy są na to bardziej narażeni. Nie jest to zabawa. Trzeba brać to na poważnie i ograniczyć do minimum ryzyko oraz narażenie ludzi starszych - zaznaczył.

Robert Lewandowski trenował z kadrą w Sopocie. Szczęsny dojeżdża w czwartek wieczorem

Na szczęście Wszołek wygrał walkę z koronawirusem. Teraz jest zdrowy, wrócił do treningów. W meczu z Dritą w III rundzie eliminacji Ligi Europy strzelił gola. - Trenowałem indywidualnie, aby wrócić do jak najlepszej formy - zapewniał. - Myślę, że z każdym dniem czuję się lepiej. Na pewno jest pod tym względem niż na początku, bo widzę, że organizm wraca do optymalnej formy. W moim przypadku, gdzie ja bazuję na wydolności, to dla mnie fundament. W tym momencie czuję się o wiele lepiej, ale na pewno jeszcze nie na 110 procent - wyznał Paweł Wszołek na konferencji prasowej przed starciem z Cracovią w Superpucharze Polski.

Legia - Cracovia. Mistrzowie Polski sięgną po Superpuchar Polski?

Najnowsze