Legia już w pierwszej akcji meczu na stadionie Hutnika powinna zdobyć bramkę. Bartłomiej Grzelak (29 l.) zmarnował jednak znakomitą sytuację, a potem zaczęły się ogromne kłopoty warszawiaków. W 11. minucie gola dla Cracovii po błędzie Muchy zdobył Dariusz Pawlusiński (33 l.). Kwadrans później za pyskówkę z sędzią z boiska wyleciał Dickson Choto (29 l.).
W drugiej połowie nic się nie zmieniło. Wciąż atakowali gospodarze i byli o włos od podwyższenia - trafili najpierw w słupek, a potem w poprzeczkę. I kiedy wydawało się, że Legii nic nie uratuje, trener Jan Urban (48 l.) posłał na boisko Szałachowskiego.
To był strzał w dziesiątkę! Już pierwszy kontakt "Szałacha" z piłką zakończył się bramką wyrównującą. Jakby tego było mało, chwilę później Szałachowski popisał się znakomitym 30-metrowym podaniem wprost do Grzelaka, który zdobył zwycięskiego gola dla Legii.
- Przegraliśmy na własne życzenie. Mieliśmy chyba pięć stuprocentowych sytuacji w drugiej połowie, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać - mówi wściekły Piotr Polczak, który sam zmarnował dwie znakomite okazje.
W zupełnie innym nastroju był bohater meczu - Sebastian Szałachowski. - Wszedłem i w kilka minut posprzątałem - śmieje się "Szałach". - Mieliśmy mnóstwo szczęścia, ale najważniejsze, że udało nam się wygrać.
Cracovia - Legia 1:2
Bramki: 1:0 Pawlusiński, 11. min, 1:1 Szałachowski 69. min, 1:2 Grzelak 71. min
Widzów: 3500, Sędziował: Tomasz Mikulski 3
Cracovia: Cabaj 3 - Mierzejewski Ż 3, Polczak 2, Tupalski Ż 3, Debrich 3 - Baran Ż 3 (64. Klich), Suworow 4, Sacha 2, Wasiluk 3 - Pawlusiński 3, Matusiak 2
Legia: Mucha 3 - Rzeźniczak Ż 3, Szala Ż 2, Choto CZ 0, Wawrzyniak 2 - Radović 3, Borysiuk Ż 2 (75. Giza), Iwański 3, Rybus 3 (67. Szałachowski), Mięciel 2 (35. Kiełbowicz 4), Grzelak 4
Ocena meczu: dobry