Bartosz Salamon: Może jeśli przejdę do silniejszego klubu, to wtedy dostanę szansę w kadrze - WYWIAD

2012-11-13 18:44 Rozmawiał Piotr Koźmiński
Bartosz Salamon
Autor: Marcin Smulczyński

Bartosz Salamon (21 l.) to jeden z największych talentów polskiego futbolu. Piłkarz włoskiej Brescii jedną nogą był już w Sportingu Lizbona, interesuje się nim pół Serie A z Milanem na czele, a prezes jego klubu polecał go nawet Barcelonie. Już niedługo Salamon powinien zostać bohaterem jednego z najwyższych transferów w historii naszej piłki.

"Super Express": - Rok temu napalił się na ciebie Sporting Lizbona, włoska prasa pisała też, że znalazłeś się w kręgu zainteresowań Barcelony, a kilka dni temu pojawiły się informacje, że chcą cię kupić AC Milan i Napoli. Nie zakręciło ci się w głowie od takich nazw?

Bartosz Salamon: - Nie, bo odcinam się od tego. Nie czytam, nie komentuję, skupiam się na piłce. Rok temu było spore zamieszanie z moim przejściem do Sportingu Lizbona i to mnie nauczyło, że trzeba być ostrożnym. Dopóki nie złożysz podpisu na kontrakcie, to niczego nie możesz być pewien.

- To jak to było ze Sportingiem? Plotki czy poważne negocjacje?

- Bardzo poważne negocjacje. Jedną nogą byłem już w Sportingu. Brescia była dogadana z Portugalczykami, ja też miałem ustalone warunki kontraktu i wybierałem się na testy medyczne do Lizbony. Chciałem tam iść, bo Sporting to wielka firma, grająca w europejskich pucharach. W Brescii powiedzieli mi, że lada moment dopną transfer, ale… dni mijały, a kluby nie mogły dogadać ostatnich szczegółów. I sprawa niespodziewanie upadła.

- Włoskie media spekulowały też, że interesuje się tobą Barcelona.

- Wiem, tylko, że Pep Guardiola był na meczu Brescii, a prezes mojego klubu, Luigi Corioni, rozmawiał z nim na mój temat. Takie informacje przekazał mi sam Corioni. Ale nic więcej się nie wydarzyło.

- Prasa informowała, że Sporting dawał za ciebie 4 miliony euro, a teraz Brescia chce o milion więcej. Możesz potwierdzić te kwoty?

- Oficjalnej ceny nie ma, ale kwota, którą podawała prasa przy okazji zainteresowania ze strony Sportingu była chyba bliska prawdy. Nie wiem dokładnie, ile to było, ale jak za polskiego piłkarza to duże pieniądze.

- Marek Koźmiński powiedział nam, że trener Brescii zapewnił go, że będziesz wybitnym stoperem…

- Od początku tego sezonu gram właśnie na środku defensywy. Trener, który sam był stoperem, stwierdził, że mam do tego predyspozycje. Miałem wątpliwości, bo w Brescii grałem w pomocy albo nawet w ataku, ale nigdy nie na obronie. Okazało się jednak, że trener ma rację. Gram od pierwszej do ostatniej minuty i wychodzi mi to całkiem dobrze.

- Jak na stopera jesteś dość skuteczny. Strzeliłeś w tym sezonie już dwa gole…

- Nie trzymam się kurczowo swojej połowy. Wyprowadzam akcje, przy rzutach rożnych dla nas wchodzę w pole karne rywala, wykonuję rzuty wolne, a do karnych jestem wyznaczony jako drugi. Jedną bramkę strzeliłem po kornerze, a jedną z wolnego.

- Kiedyś Franciszek Smuda powołał cię do kadry, ale oficjalnego meczu nie zagrałeś…

- Myślę, że Serie B nie jest zbyt ceniona w Polsce i teraz o powołanie będzie trudno. Może jeśli przejdę do silniejszego klubu, to wtedy dostanę szansę?

Najnowsze