Piątek, Jach i Klimala. To oni rozsławiają klub z Dolnego Śląska. W Dzierżoniowie mają fabrykę talentów

Krzysztof Piątek
Autor: EastNews Krzysztof Piątek

Krzysztof Piątek (25 l.), Jarosław Jach (26 l.) i Patryk Klimala (22 l.) - co łączy to trio? W wieku juniorskim związani byli z Lechią Dzierżoniów, z której wypłynęli i pomogli zarobić duże pieniądze. - Mam ogromną satysfakcję, że z tak małego klubu wybiło się trzech chłopaków i pokazało się w Polsce i w Europie - mówi nam Zbigniew Soczewski (44 l.), były trener Lechii, a obecnie dyrektor i koordynator w Bielawiance Bielawa.

Zbigniew Soczewski o Krzysztofie Piątku: - Piątek zawsze miał ten błysk_1_PUBL
Autor: JAN KARWOWSKI/PAP Zbigniew Soczewski o Krzysztofie Piątku: - Piątek zawsze miał ten błysk

To właśnie wspomniany szkoleniowiec wprowadzał całą trójkę do seniorskiej piłki. To za jego kadencji debiutowali (choć w różnych okresach) w trzecioligowym zespole Lechii. - Nasze motto brzmiało: wychowywać młodzież, a później puszczać ją dalej w Polskę. Zależało nam na tym, aby chłopcy rozwijali się, rozsławiali klub i miasto - podkreśla, który jest dumny z osiągnięć byłych podopiecznych.

Największą karierę robi Piątek, który wiosną ubiegłego roku za 38 mln euro trafił do Milanu. Teraz Klimala za 4 mln euro przeszedł do Celtiku. Jach trafił do Crystal Palace za 2,75 mln euro, ale Anglii nie podbił i teraz odbudowuje się w Rakowie. - Mam nadzieję, że Piątek nie zatrzymał się, że będzie się dalej rozwijał i jeszcze nie raz przysporzy nam wiele pozytywnych wrażeń - przekonuje Soczewski. - Krzysiek to lis pola karnego, umiał się na nim znaleźć, zawsze piłka go szukała. Liczył na zespół, na to co koledzy wykreują. Szkoda mi Jacha, bo jego kariera nie potoczyła się tak, jak powinna. Jest ambitny, będzie próbował znów wyjechać. Powinien już dawno zadomowić się w reprezentacji Polski i przebierać w ofertach. Wydaje się, że nie wszystkie jego decyzje były trafne. Miał bardzo dobrą koordynację. Był ułożony i wyważony, potrafił pogodzić piłkę ze szkołą. Wróżyłem, że dzięki tym cechom może coś osiągnąć - komplementuje zawodnika Rakowa.

Jarosław Jach, reprezentacja Polski, Polska - Urugwaj
Autor: East News Jarosław Jach podczas meczu towarzyskiego Polska - Urugwaj.

Jach nosił pseudonim „Laska”, Klimala był „Diabłem”, a na Piątka wołali „Bania”. - Jach najbardziej przeżywał niepowodzenia. Nie tylko rozpamiętywał porażki, ale nieudane zagrania, słabsze mecze. „Diabeł” i „Bania” lepiej radzili sobie ze stresem. Po nich to spływało. Na zewnątrz tego nie okazywali - wspomina ich były szkoleniowiec.

Patryk Klimala napastnikiem Celticu Glasgow
Autor: CELTIC GLASGOW/TWITTER Patryk Klimala napastnikiem Celticu Glasgow

Trener Soczewski zdradza, że starał się nie tylko szkolić, ale i wychowywać graczy. - Na początku Klimali przeszkadzał charakter, lubił się bawić, wygłupiać - przypomina. - Chcieliśmy mu pokazać, że samo granie w piłkę bez innych cech nic mu nie da. Chcieliśmy nauczyć go pokory. Podobnie w Jagiellonii podchodził do niego trener Ireneusz Mamrot. Czasami pewnie dał mu pstryczka w nos i pokazał, że nie jest pępkiem świata. Ale ten charakter też mu pomagał, bo był przebojowy, odważny i nie bał się ryzykować. Obrońcy za nim nie przepadali, bo był agresywny i grał twardo – zaznacza.

Szkoleniowiec podkreśla, że Klimala miał niesamowitą chęć do pracy. - Wykonywał więcej niż inni - przekonuje. - Przychodził nawet na dodatkowe treningi z bramkarzami, choć nikt mu tego nie nakazywał. W Jagiellonii robił podobnie. Wytrwałość Patryka, jego dążenie do celu i ciągła chęć podnoszenia umiejętności zostały nagrodzone transferem do szkockiego giganta - kończy trener Soczewski.

Najnowsze