Bandycka akcja kiboli w Nowym Sączu
Napastnicy w budynku klubowym sąsiadującym z boiskiem MOSiR-u, na którym grano, mieli – wedle doniesień świadków – pobić działacza „do nieprzytomności” oraz... wbić widelec w jego dłoń! - Nie da się ukryć, że nastąpiła krótka wymiana zdań – mówił nam w niedzielne przedpołudnie Miłosz Jańczyk. - Natomiast zaskoczony jestem skalą nagłośnienia tej sytuacji oraz jej wyolbrzymieniem. Nieprawdą jest chociażby to, że straciłem przytomność.
Mamy głos zaatakowanego wiceprezesa Sandecji
Poszkodowany działacz w rozmowie z nami podkreśla, że po owej „wymianie zdań”, samodzielnie prowadząc auto, udał się na obdukcję do szpitala. - Wypuszczono mnie dość szybko, dokumenty medyczne z opisem obrażeń odebrać mam w poniedziałek – zaznacza wiceprezes Sandecji. Doniesień o widelcu wbitym w dłoń nie chce komentować. - Zostałem zobligowany do tego, by nie ujawniać publicznie szczegółów zdarzenia – mówi.
Polscy kibole zdemolowali stadion! Lepiej usiądź przed zobaczeniem tych zdjęć. Aż włos się jeży na głowie
Sprawą zajmują się organa ścigania. - Sądecka policja wykonuje czynności pod kątem kierowania gróźb karalnych i naruszenia miru domowego. Trwają czynności mające na celu ustalenie osób biorących udział w zdarzeniu: przesłuchiwani są świadkowie, analizowany jest monitoring – poinformował nas w niedzielę komisarz Rafał Knapik z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Monitoring może okazać się kluczowy w całej sprawie. - Nie rozpoznałem żadnego z napastników, bo byli zamaskowani – mówi nam Miłosz Jańczyk. Według nieoficjalnych doniesień, część agresorów jednak nie zasłoniła twarzy, z ich identyfikacją nie powinno więc być problemu. Niewykluczone, że niektórzy z nich w przeszłości… współpracowali z ofiarą: w latach 2007-2017 Jańczyk był bowiem wiceprezesem Stowarzyszenia Kibiców Sandecji. Natomiast u progu tej dekady znalazł się we władzach klubu: najpierw jako jego prezes, a od stycznia 2024 – w roli wiceprezesa.
Ogromny skandal w Pucharze Polski. Rasiści obrażali czarnoskórego piłkarza, meczu nie dokończono
Jeszcze w sobotę do wydarzeń na boisku MOS Zawada odniósł się prezydent Nowego Sącza (Sandecja korzysta z finansowego wsparcia miasta). „Trudno powstrzymać emocje i ważyć słowa wobec zachowania bandytów, którzy dziś napadli na wiceprezesa MKS Sandecja Miłosza Jańczyka. (…) Nigdy nie będzie mojego przyzwolenia na agresję i ataki na ludzi. Nie ma miejsca w nowosądeckim sporcie na przemoc. Stadion budujemy dla kibiców dla których sport to pozytywne emocje, a nie miejsce do wyładowywania swoich frustracji. Mam nadzieję, że wymiar sprawiedliwości ukarze sprawców tego bandyckiego napadu” – napisał w mediach społecznościowych Ludomir Handzel.
Wydarzenia odbiły się szerokim echem w całym kraju. Nic dziwnego, że zareagował na nie także prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. „Wiceprezes MKS Sandecji Nowy Sącz został pobity przez grupę bandytów. (...) Rozmawiałem z prezesem Tomaszem Bałdysem, który poinformował mnie, że wiceprezes przebywa pod opieką lekarzy. Zapewniłem, że Miłosz Jańczyk może liczyć na pomoc ze strony PZPN” – czytamy w oświadczeniu podpisanym przez Cezarego Kuleszę.
Miłosz Jańczyk skomentował swój stan zdrowia
- Fizycznie czuję się dziś dobrze – odpowiada nam nowosądecki działacz, gdy pytamy go o samopoczucie. - Trochę gorzej jest z psychiką. Wydawało mi się, że – pracując od wielu lat w klubie – widziałem już wszystko w piłce nożnej. A potem przychodzi taki moment, jak ten sobotni… W poniedziałek pojadę na ósmą do pracy, ale pewnie będzie musiało upłynąć trochę czasu, nim sobie to wszystko poukładam w głowie.
Sandecja, która w sezonie 2017/18 grała w ekstraklasie, w dwóch ostatnich sezonach „zjechała” z pierwszej do trzeciej ligi. Na półmetku obecnych rozgrywek jest liderem jednej z grup czwartego poziomu rozgrywkowego.