Bohater Legii, Maciej Rosołek: Po bramce nie wiedziałem, co się dzieje

2019-10-19 23:23 Notowali: Dao, MaSz
Maciej Rosołek, Legia Warszawa
Autor: Cyfra Sport Maciej Rosołek cieszy się z bramki

- Chłopak w moim wieku, który debiutuje w takim meczu i strzela gola, nic więcej nie może sobie życzyć. To spełnienie marzeń. Po bramce nie wiedziałem co się dzieje. Chcę udowodnić, że warto dawać mi szansę - powiedział uradowany napastnik Legii Maciej Rosołek (18 l.) po zwycięstwie 2:1 nad Lechem Poznań w hicie 12. kolejki. Młody napastnik w premierowym występie w Ekstraklasie przesądził o triumfie wicemistrza Polski.

- Jak zapamiętałeś sytuację z boiska?
Maciej Rosołek: - Zobaczyłem, że Antolić dostał piłkę na skrzydle. Wiedziałem, że muszę podbiec w pole karne, bo byłem troszkę spóźniony. W trakcie dośrodkowania nie widziałem jak leciała piłka. Nie wiem dlaczego obrońca Lecha ją puścił. Piłka spadła mi na udo. Jak już zobaczyłem, że jest pod moimi nogami, to wiedziałem, że muszę strzelać.

- Jak ocenisz poziom spotkania?
- Początek należał troszeczkę do Lecha, ale potem zaczęliśmy przemawiać swoimi umiejętnościami. Przejęliśmy inicjatywę. Wygraliśmy zasłużenie.

- Czy ten mecz może być zwrotem w grze Legii?
- Wygrana w takich spotkaniu daje duży bodziec. Trzeba pracować i wierzyć w to i pokazać, że to jednak my w każdym meczu powinniśmy zdobywać trzy punkty.

- Spodziewałeś się, że przeciwko Lechowi możesz zadebiutować w Ekstraklasie?
- Dochodziły mnie takie słuchy, że jest szansa, że zadebiutuję. Ale nie dostałem jasnej informacji, że będzie to akurat w tym meczu.

- Po strzelonym golu wskazałeś na herb Legii. Jesteś legionistą z krwi i kości?
- Myślę, że tak. Pochodzę z Siedlec, a to miasto jest murem za Legią. Moja cieszynka była poniekąd dlatego, że czuję się legionistą. Dedykowałem ją także mojej dziewczynie.

- Masz podstawy do tego, żeby myśleć, że w kolejnym meczu wyjdziesz w pierwszym składzie?
- Nie chcę składać takich deklaracji. To jest zawsze decyzja trenera. Dałem mu jasny sygnał, że jestem gotowy do gry. Postaram się to potwierdzić.

- Masz kogoś, kto będzie cię kontrolował, żebyś teraz za bardzo „nie odfrunął”?
- Tak. W szatni śmialiśmy się z Arturem Jędrzejczykiem, że siedzę obok niego, to będzie mnie pilnował.

- Czujesz się takim diamencikiem w kadrze Legii?
- Tak się nie czuję. Jestem jednym z kilku chłopaków, którzy są młodzi i mają bardzo duży potencjał. Kto wie, może i oni udowodnią to w najbliższych meczach. Teraz ja miałem to szczęście.

- Lech jest chwalony za to, że odważnie stawia na młodych zawodników. Byłeś odpowiedzią na gola Marchwińskiego, który przesądził o wygranej Lecha z Legią w rundzie finałowej ubiegłego sezonu?
- To nie była kwestia rewanżu. Z chłopakami w tym sezonie udowadniamy, że Legia też mam zdolną młodzież w swoich szeregach i że warto na nią stawiać. Nie można mówić, że Lech ma zdolną młodzież, że tylko oni na nich stawiają. Myślę, że Legia także ma jedną z najlepszych młodzieży w Polsce.

- Na kim się wzorujesz?
- Podglądam Zlatana Ibrahimovicia.

- Dlaczego grasz z numerem 39?
- To szczególny numer. To połączenie ulubionych liczb: mojej i dziewczyny.