Do pechowo zdarzenia doszło w drugiej połowie. Cezary Miszta odważnym wybiegiem za pole karne ratował zespół przed utratą gola. W efekcie zderzył się głową z Sebastianem Musiolikiem. Młody golkiper padł na murawę. Konieczna była pomoc ze strony sztabu medycznego. Mocno krwawił, musiał zmienić bluzę. Mimo że był mocno pokiereszowany to dotrwał do końca spotkania. W konkursie rzutów karnych w ładnym stylu wyczuł zamiary Zorana Arsenicia i pewnie wybronił jego strzał. Dziś młody bramkarz przeszedł badania. Okazało się, że złamał nos. - Chciałbym podziękować wszystkim za wsparcie i wszystkie wiadomości, które od was dostaje - napisał Miszta na Instagramie. - Już wiem, że hasło „cała Legia zawsze razem” nie jest tylko zwykłym sloganem i ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Nos niestety połamany, ale mam nadzieje, że wrócę szybko na boisko i będę mógł pomóc drużynie. Teraz patrzymy tylko w przyszłość, głowa do góry i jedziemy dalej! - zakończył bramkarz warszawskiego klubu w mediach społecznościowych.
Mówili na niego Cesarz Estonii. Konstantin Vassiljev o szansach Flory Tallin z Legią w LM