Mówili na niego Cesarz Estonii. Konstantin Vassiljev o szansach Flory Tallin z Legią w LM

2021-07-17 18:50
Konstantin Vassiljev
Autor: Przemysław Szyszka Konstantin Vassiljev cieszy się po bramce w meczu Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 0-2 (lipiec 2016 roku)

Gdy grał w Polsce dostał przydomek Cesarz Estonii. Strzelał piękne gole dla Piasta i Jagiellonii, z którą sięgnął po wicemistrzostwo Polski. Od dwóch lat pomocnik Konstantin Vassiljev występuje w estońskim zespole Flora Tallin, z którym Legia będzie walczyć w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Pierwsze spotkanie w Warszawie 21 lipca (godz. 21), rewanż 27 lipca (godz. 18). W ostatniej kolejce Flora wygrała na wyjeździe 4:0 z Vaprus Parnawa.

„Super Express”: - Z jakimi nadziejami przystępujecie do meczów z Legią?

Konstantin Vassiljev (37 l., pomocnik Flory Tallin): - Mistrz Polski jest faworytem, ale mogę obiecać, że tak łatwo z nami nie będzie. Legia ma nad nami przewagę, ma więcej atutów, ale będziemy walczyć, zostawimy serce na boisku. Duże wyzwanie przed nami. Ja, Sergei Zenjov, Ken Kallaste i Henrik Ojamaa znamy polską ligę. To dla każdego z nas miły moment, że znów będziemy mieli okazję zagrać i pokazać się w Polsce. Największy sentyment ma Ojamaa, bo był związany z Legią. Zdobył z nią tytuł, grał w pucharach.

- Oglądałeś wygrany 2:0 rewanż Legii z Bodo/Glimt?

- Widziałem drugą połowę i skróty. Mistrz Polski był lepszą drużyną i zasłużenie wywalczył awans. Ktoś powie, że Norwegowie mieli szanse, ale jednak w przekroju dwumeczu to polski klub zaprezentował się lepiej. Już po losowaniu byłem przekonany, że to z Legią przyjdzie nam rywalizować. Co ciekawe, na początku kariery w barwach Levadii Tallin mierzyłem się właśnie z Bodo/Glimt. I nie miałem najlepszych wspomnień. Odpadliśmy bowiem po konkursie rzutów karnych.

Marek Papszun chce przedłużyć klątwę Legii. Gdy zobaczył tego piłkarza mocno się zdziwił

- Co możesz powiedzieć o grze mistrza Polski?

- W starciu z Norwegami wyróżniał się Luquinhas. Widać, że ma duże umiejętności. Brazylijczyk sprawiał kłopoty norweskiej obronie. Skuteczny był Mahir Emreli czy Tomas Pekhart, który w rewanżu wszedł w końcówce i po kilku minutach strzelił gola. Trzeba uważać na Filipa Mladenovicia, bo jest niebezpieczny po lewej stronie. Cały czas angażuje się w grę do przodu. Przyjeżdżamy już w poniedziałek. Jak graliśmy z Hibernianem w poprzedniej rundzie to też na Maltę polecieliśmy wcześniej.

- Gdzie widzisz szanse dla Flory?

- Musimy zagrać dobrze w obronie, bo Legia w ofensywie jest bardzo silna i kreatywna. Uważna defensywa to musi być nasz fundament. To jedno, a kolejny ważny czynnik to stworzenie bramkowych sytuacji. Nawet jak to wszystko spełnimy i wyjdzie nam super mecz to i tak nie ma gwarancji, że uzyskamy w Warszawie korzystny wynik.

- W ataku gwiazdą Flory jest Rauno Sappinen. To na niego muszą uważać obrońcy Legii?

- Jest skuteczny, cztery razy był królem strzelców ligi estońskiej. Ostatnio właśnie w poprzednim sezonie, gdy zdobyliśmy tytuł. W I rundzie z Hibernianem strzelił w sumie trzy gole. Liczę, że przeciwko Legii też pokaże się z dobrej strony. Mam nadzieję, że stoperzy Jędrzejczyk i Wieteska się zagapią, a on to wykorzysta.

Mauro Cantoro o Copa America i Leo Messim. Zaskakujące słowa o Diego Maradonie

- Znasz polską ligę. Jak poradziłaby sobie w niej Flora Tallin?

- Ostatnio dwa razy byliśmy mistrzem Estonii, w naszej kadrze jest kilku kadrowiczów. Na początku pewnie byłoby nam ciężko, ale myślę, że realnie to o 8-10 miejsce dalibyśmy radę powalczyć w Ekstraklasie.

- Jak wspominasz występy w Ekstraklasie?

- Z dużym sentymentem. Cały pobyt w Polsce był dla mnie pozytywny. Pierwszy rok w Piaście był udany, potem dwa lata w Jagiellonii. Ten drugi sezon był wyjątkowy, bo strzeliłem w lidze 13 goli, a z Jagą zostaliśmy po raz pierwszy w historii wicemistrzem. Były duże emocje, bo do ostatniej kolejki biliśmy się z Legią o tytuł. W ogóle mecze z tym rywalem zawsze były zacięte. Tak jak remis 1:1 w Warszawie, gdy po faulu na Jacku Góralskim powinien być dla nas rzut karny. Strzeliłem w Ekstraklasie kilka goli, ale bramkarza Legii nigdy mi się nie udało pokonać. Może teraz będzie okazja?

Jerzy Dudek zachwycony nową gwiazdą Ekstraklasy. Liczy, że Łukasz Podolski zrobi to z Górnikiem

- Języka polskiego też nie zapomniałeś.

- Cały czas staram się trzymać poziom (śmiech). Przeglądam polskie portale, śledzę co się dzieje w polskiej piłce. Jestem m.in. w kontakcie z Fedorem Cernychem, który znów jest w Jagiellonii, a także z osobami z Piasta.

- W poprzednim roku w decydującej rundzie graliście o Ligę Europy z Dinamo Zagrzeb. Jaki cel wyznaczyliście sobie na ten sezon?

- Wtedy to był dla nas duży sukces. Pierwszym celem było wyeliminowanie Hibernianu, bo chcemy jak najdłużej pozostać w europejskich pucharach. Zobaczymy, jak nam pójdzie. O naszym odpadnięciu przesądził początek spotkania, gdy straciliśmy dwie bramki. Po przerwie złapaliśmy kontakt z Chorwatami. Po tym golu w ich szeregi wkradła się niepewność. Jednak nie wykorzystaliśmy tego momentu, a zamiast tego oni podwyższyli na 3:1 i zapewnili sobie promocję do fazy grupowej.

Jerzy Dudek o wyścigu kandydatów na prezesa PZPN. Wskazuje faworyta, ocenia rządy Zbigniewa Bońka

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE