Wisła Kraków rzadko, ale potrafi od czasu do czasu zaskoczyć w tym sezonie. Tak też było w starciu z trzecią ekipą Ekstraklasy - Termalicą. Podopieczni Czesława Michniewicza zupełnie niespodziewanie są w czubie tabeli, ale nie ma w tym żadnego przypadku - po prostu grają dobrze i punkty im się nalezą. Tym razem nie zaprezentowali się na swoim poziomie. Przyszła mała zadyszka w Krakowie, gdzie rządził i dzielił Ondrasek. Najpierw trafił w 26. minucie, a później zrobił sobie chwilę wolnego i drugie trafienie dorzucił dopiero w drugiej połowie meczu. Świetnie wykorzystał rzut karny w 70. minucie. A była to ważna bramka, gdyż chwilę przed nią goście zaczęli się rozkręcać i byli bliscy wyrównania. Później już nie zdołali się podnieść.
Wisła Kraków - Termalica 2:0 (1:0)
Bramki: Ondrasek 26, 70 (k)
Wisła: Załuska – Jović, Głowacki (C), Guzmics, Sadlok – Boguski, Mączyński, Popović, Małecki (90. Brlek) – Zachara (46. Paweł Brożek), Ondrasek
Termalica: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Pleva – Jovanović (61. Kędziora), Babiarz (C) (61. D. Nowak) – Gergel (78. Smuczyński), Kupczak, Sitya – Gutkovskis
Żółte kartki: Mączyński, Sadlok, Ondrasek - Osyra