"Super Express": - Nie przyznano panu nawet tymczasowej zgody na bycie szkoleniowcem Górnika, bo nie zgodziła się UEFA. Przykre przywitanie z Europą?
Robert Warzycha: - Wolę na ten temat nie mówić, bo jeszcze powiedziałbym za dużo i narobiłbym sobie kłopotów. No cóż, zrobię w Polsce odpowiedni kurs i tyle.
- Jest pan legendą zabrzańskiego klubu, ale przychodzi pan z lekceważonej ligi amerykańskiej. Polskie zespoły, takie jak Górnik czy Legia, poradziłyby sobie w MLS?
Zobacz również: Jagiellonia Białystok otrzyma 3,5 miliona złotych od miasta
- MLS powinna być dla nas wzorem pod względem finansowym. Tam wszystkie kontrakty są wypłacane, kluby mają pieniądze. Nie sądzę też, aby polskie drużyny stać było na Beckhama czy Henry'ego, a oni grali w MLS w ostatnich latach. Natomiast piłkarsko polskie kluby w tej lidze dałyby radę.
- W Columbus pracował pan jako trener 5 lat, ale ostatecznie pana zwolniono. Był pan zaskoczony?
- Zaskoczony to byłem tym, że z dnia na dzień klub przeszedł w inne ręce, nikt się tego nie spodziewał. Nowi właściciele rozstali się ze mną, ale nie mam się czego wstydzić. Byłem najdłużej pracującym trenerem w historii klubu, odniosłem też najwięcej zwycięstw ze wszystkich szkoleniowców.
- W Columbus pracował pan z Dannym Szetelą, Amerykaninem polskiego pochodzenia, kiedyś uznawanym za wielki talent. Może pomoże mu się pan odbudować w Górniku?
- Rozwój jego kariery zahamowała ciężka kontuzja, miał przeszczep kolana, a słyszałem tylko o dwóch takich przypadkach. Długo czekał na dawcę. Teraz gra w New York Cosmos, poziom niżej od MLS. Górnik powinien interesować się każdym dobrym piłkarzem, a Danny talent ma.
- Jest pan ostatnim Polakiem, który strzelił gola w lidze angielskiej, w 1992 roku. To było piękne trafienie przeciw Manchesterowi United (3:0). Często je pan ogląda?
- To nie tak, że budzę się każdego dnia i rozpamiętuję tamtą bramkę. Ale mam ją na DVD, bo Everton wydał płytę "100 najładniejszych goli w historii klubu". I moja bramka, strzelona Peterowi Schmeichelowi tam się znalazła.
- W związku z pańskim powrotem do Polski przypominane są różne anegdoty. To prawda, że już pierwszego dnia w Anglii podpadł pan kibicom Evertonu?
- W Górniku dostaliśmy takie ładne czerwone swetry adidasa. Pojawiając się w nim na stadionie Evertonu nie mogłem wzbudzić aplauzu, bo to kolor Liverpoolu (śmiech).
Przeczytaj także: Uli Hoenes zrezygnował z funkcji prezydenta Bayernu Monachium
- Prawdą jest też, że Jan Urban dusił pana na boisku
- Był zły, że nie podałem mu piłki w pucharowym meczu z Jeunesse, ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że strzeliłem wtedy gola (śmiech).
- Pytanie, czy w sobotę Górnik strzeli gola Pogoni.
- Znam z kadry Darka Wdowczyka. Wiem, że łatwo nie będzie, ale musimy zacząć zdobywać bramki, żeby to ruszyło. W Zabrzu przypomina mi się, że jako piłkarz wygrałem wszystkie trzy mecze z Pogonią. Oby dziś doszła czwarta wygrana.
Robert Warzycha
Ur. 23.08. 1963 roku w Siemkowicach
Kluby jako piłkarz: Budowlani Działoszyn, Górnik Wałbrzych, Górnik Zabrze, Everton (Anglia), Pecs, Kispest Honved (oba Węgry), Columbus Crew (USA). W lidze polskiej 122 mecze - 15 goli, w lidze angielskiej 72 spotkania - 6 bramek, w lidze węgierskiej 42 mecze - 13 goli, w lidze USA 160 meczów - 19 bramek.
W kadrze Polski 47 spotkań - 7 goli.
Jako trener: Columbus Crew (2003-2008 jako asystent) i lata 2009-2013 jako pierwszy trener