Gwiazda Legii Warszawa ma poważne problemy ze zdrowiem. Niebawem czeka go zabieg serca

2019-12-02 15:06 MaSz
Arvydas Novikovas, Legia Warszawa
Autor: Cyfra Sport Arvydas Novikovas

Niepokojące informacje napłynęły z Legii Warszawa. Arvydas Novikovas, jeden z liderów wicemistrza Polski, ma poważne problemy ze zdrowiem. Skrzydłowego reprezentacji Litwy czeka przerwa w treningach. Jak poinformował oficjalny serwis klubu piłkarz w najbliższych dniach przejdzie zabieg ablacji serca. W przeszłości poddawali się jemu mieli inni gracze Legii: Jarosław Niezgoda i Mateusz Szwoch, obecnie występujący w Wiśle Płock.

Litwin w trakcie ostatniego spotkania z Koroną Kielce (4:0) poczuł się źle i już w 20. minucie opuścił boisko. Mówiono, że miał problemy z oddychaniem. Po spotkaniu trener Legii Aleksandar Vuković na konferencji tłumaczył, co było przyczyną wymuszonej zmiany. - Arvydas Novikovas poczuł się gorzej. Trudno w tej chwili powiedzieć, czy będzie gotowy na mecz z Górnikiem Łęczna. Nie chcieliśmy ryzykować, miał drobne problemy z oddychaniem. Dzisiaj przejdzie badania - powiedział serbski szkoleniowiec cytowany przez oficjalną stronę warszawskiego klubu.

Od razu piłkarz przeszedł badania w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim. Jak czytamy w komunikacie wydanym przez Legię: "Novikovas był zmuszony opuścić boisko ze względu na epizod częstoskurczu nadkomorowego. Jak wskazała diagnoza, obecny epizod związany jest z problemami zdrowotnymi, których doświadczył jeszcze jako zawodnik VFL Bochum. (...) stwierdzono, że zawodnik musi przejść zabieg ablacji serca. Zabieg przeprowadzi w najbliższych dniach prof. Jakub Baran. Arvydas powróci do treningów z zespołem na początku przyszłego roku".

Przed czterema laty zabieg ablacji przeszedł były zawodnik Legii, a obecnie gracz Wisły Płock - Mateusz Szwoch. W rozmowie z "Super Expressem" tłumaczył na czym ten zabieg polega: "Prawdopodobnie przez niezaleczone przeziębienie nabawiłem się zapalenia mięśnia sercowego i to doprowadziło do arytmii. Zdecydowano, że pomóc może ablacja. Przez tętnicę udową do mięśnia sercowego wprowadzono mi rozgrzaną do 60 stopni elektrodę. Miała wypalić w sercu miejsca odpowiedzialne za powstawanie arytmii. Kiedy po raz pierwszy założono mi holtera miałem 20 tysięcy zaburzeń serca na dobę. Ostatnio na takim samym badaniu wyszło 15 zaburzeń. Jestem już zdrowy!" - opowiadał wtedy.