Merebaszwili trafił do Płocka latem 2016 roku z greckiego Levadiakosu. Wówczas Wisła było świezo po wywalczeniu awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej i szukała wzmocnień, aby pierwszy sezon po tym osiągnięciu jej nie przerósł i nie zakończył się spadkiem. Gruzin zyskiwał sympatię kolejnych trenerów i regularnie wywalczał sobie miejsce w podstawowej jedenastce. Polega na nim również i obecny szkoleniowiec "Nafciarzy", Radosław Sobolewski.
Ronaldo pierwszym piłkarskim miliarderem! Przed nim dokonało tego tylko dwóch sportowców
Początki skrzydłowego z futbolem nie były jednak łatwe. - W 1991 była wojna. Kraj był nią zniszczony. To nie był najlepszy czas dla nas i dla futbolu. Nie było dobrych boisk, centrów treningowych. Graliśmy na ulicach. Ale nikt się tym wtedy nie przejmował, byliśmy dziećmi. Piłka i trening były najważniejsze. Niektórzy z kolegów z tych czasów też zostali zawodowcami, grają w lidze gruzińskiej - opowiada Merebaszwili portalowi "Sportowe Fakty".
I kontynuuje: - Gram w Polsce już cztery lata i nie pamiętam łatwego meczu w Ekstraklasie. Był może jeden albo dwa, w których wygraliśmy bardzo łatwo. Nie więcej. To wymagająca liga, cały czas trzeba pracować nad sobą, bo rywale nie śpią.
W sobotnie popołudnie Wisła Płock zmierzy się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok.