Były filar reprezentacji o decyzjach Paulo Sousy: Galimatias, mętlik i wielka niewiadoma

2021-06-16 19:49
Tomasz Kłos
Autor: Cyfrasport Tomasz Kłos, były obrońca reprezentacji Polski

Tomasz Kłos po meczu ze Słowacją był mocno rozczarowany grą reprezentacji, szczególnie linii obrony, której był silnym punktem przez 8 lat występów z orzełkiem na piersi. Wystąpił na mundialu w 2002 roku, a łącznie zagrał 69 razy w reprezentacji. Kłos nie rozumie braku stabilizacji w składzie drużyny prowadzonej przez Paulo Sousę. - Jak drużyna ma czuć się dobrze i stabilnie, skoro na każdy mecz wychodzi inna jedenastka – zastanawia się Kłos w rozmowie z Super Expressem

Super Express: Reprezentacja rozpoczęła Euro od porażki, jak wasza drużyna w 2002 roku na mundialu. Wówczas nie udało odwrócić się wam losów rywalizacji i odpadliście w grupie. Co muszą zrobić koledzy, żeby tego uniknąć?

Tomasz Kłos: - Potrzebna jest odpowiedzialność i dyscyplina boiskowa. Jeśli nie będzie tej odpowiedzialności za kolegę, za cały zespół i za wynik, to będzie ciężko. W meczu z Hiszpanami nie będziemy utrzymywać się długo przy piłce, bo oni nie pozwolą na to, i będą nam szybko odbierać. Hiszpanie czują się dobrze z piłką i i kochają taką grę. Musimy skracać pole gry, żeby im na jak mniej pozwolić.

- Czyli naszym piłkarzom zabrakło dyscypliny w meczu ze Słowacja w realizowaniu taktyki trenera?

- Tak. Nie byli zdyscyplinowani, przykładem była pierwsza i druga bramka, bliźniaczo podobna do tej straconej z Anglią. Jak w ogóle tak można kryć rywali ?! Od początku kadencji trenera Sousy bolączką drużyny jest gra przy stałych fragmentach. A przecież podstawą, żeby nie tracić bramek jest dobra organizacja gry w takich sytuacjach.

- Jak osiągnąć tą dobrą organizację, skoro w sześciu meczach za kadencji Sousy, skład linii obrony był zawsze inny?

- Ma pan rację, stabilizacja składu to podstawa. Tymczasem w każdej formacji są takie roszady, że nie wiadomo o co chodzi temu trenerowi. Na początku myślałem, że to jakaś zasłona dymna, żeby zdezorientować przeciwników a jest inaczej. Sądziłem, że w dwóch ostatnich meczach przed Euro przez 45-60 minut zagra podstawowa drużyna, lub bardzo zbliżona do tej szykowanej na finały. Okazuje się, że jest galimatias, mętlik i wielka niewiadoma, i do dzisiaj trener chyba nie wie, co ma zrobić. Oczywiście, on będzie mówił, że wie, ale fakty mówią co innego. To, że ktoś pięknie mówi to jedno, bo krasomówców znałem wielu. Później wychodzisz na boisko i następuje weryfikacja. Piłka nożna jest piękną dyscypliną, ale i brutalną, bo atmosfera meczu, odpowiedzialność boiskowa niektórych od razu paraliżuje.

Paulo Sousa dokonał PRZEPOTĘŻNEJ analizy klęski ze Słowacją. Piłkarz wszystko wygadał. To już jest kuriozum

Paulo Sousa o byciu Polakiem
Autor: Cyfra Sport Paulo Sousa o byciu Polakiem
Raport z Sopotu. Trening po powrocie z Petersburga.

- O zmianie selekcjonera na 5 miesięcy przed Euro zadecydował prezes Zbigniew Boniek. To była zrozumiała decyzja dla pana?

- Była zaskakująca, nie spodziewałem się tego. Zbyszek Boniek powiedział wówczas, że trener Sousa ma bardzo dobrze rozpoznanych polskich piłkarzy i to mnie troszeczkę zmyliło. Jeśli byli tak dobrze znani, to na pierwsze zgrupowanie powinni być powołani wszyscy najlepsi. Jeżeli nie powołuje się Kędziory a na następne już powołuje, było to dziwne. Nie mówię już o taktyce i wyborach personalnych, bo uważam, że Sousa zrobił krzywdę Michałowi Helikowi wystawiając go na Węgry. To utalentowany chłopak, ale przy niektórych wyborach personalnych trzeba mieć troszeczkę oleju w głowie, żeby sobie na pewne rzeczy pozwalać. Pamiętajmy, że przy Kamilu Gliku każdy z młodych piłkarzy rośnie i dostaje dodatkowego bodźca. W obronie musi być przywódca, który krzyknie i decyduje. W niektórych sytuacjach obrońca musi się ostrzej „zameldować” u napastnika rywali. Młodzi muszą to wiedzieć i brać przykład. A z kogo mają brać przykład, jeśli w obronie są sami młodzieńcy i nikt nie ma cech przywódczych oprócz Kamila?

- Sporo pan zarzucił selekcjonerowi. Czy w tej sytuacji mamy szanse, żeby Euro nie skończyło się dla nas już w sobotę?

- Serce chciałoby, żebyśmy pokrzyżowali plany Hiszpanom i sobie dali szanse na zostanie w turnieju. Rzeczywistość jest brutalna, i będzie o to bardzo ciężko.

Piłkarze nie mogli mówić po polsku w meczu ze Słowacją! Przerzucili się na francuski, nie zgadniesz czemu

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze