Jerzy Dudek: Sousa chciał być jak Juergen Klopp, ale w kadrze nie ma na to czasu

2021-06-18 14:54
Jerzy Dudek o Arkadiuszu Miliku
Autor: MICHAŁ WIELGUS/SUPER EXPRESS Jerzy Dudek o Arkadiuszu Miliku

W sobotę reprezentacja Polski zagra z Hiszpanią o pozostanie przy nadziei na wyjście z grupy. Faworytem spotkania w Sevilli są oczywiście piłkarze La Roja, którzy są typowani do zwycięstwa w całym Euro 2020. Zdaniem byłego bramkarza reprezentacji Polski Paulo Sousa wybił naszą kadrę z rytmu. - Grzebanie w systemie to wybijanie chłopaków z automatyzmów. Przesadziliśmy też z chęcią ofensywnej gry - powiedział w rozmowie z portalem WP SportoweFakty.

Jerzy Dudek zna smak wielkiego turnieju, niestety wie, że bywa to bardzo gorzkie uczucie. Gdy strzegł polskiej bramki w MŚ w 2002 roku - Polacy przegrali pierwszy mecz w grupie z Koreą 0:2. W następnym starciu, z Portugalią, było jeszcze gorzej (0:4).

Jedno jest pewne - Koreańczycy prowadzeni wtedy przez Guusa Hiddinka byli jednak o niebo lepszym zespołem od Słowaków, którzy pokonali naszych w poniedziałek w Sankt Petersburgu.

Zabrakło wiedzy o samych sobie, twierdzi były wybitny reprezentant Polski.

Robert Lewandowski w ogniu krytyki przed meczem z Hiszpanią na Euro! Lewemu oberwało się za to, co wyprawiał na boisku

SMUTNE HISZPANKI I MNÓSTWO POLICJI. Jesteśmy w SEWILLI!

- Już w lutym wiedzieliśmy, że tego czasu nie będzie. I on sam też to wiedział. Pierwsze konferencje prasowe nowego selekcjonera wyglądały bardzo dobrze. Mam jednak wrażenie, że zachowuje się jak trener klubowy - testuje pół roku wszystkich zawodników, każdemu daje szansę, a później chce zbudować zespół. Taki manewr zastosował choćby Juergen Klopp w Liverpoolu, ale w reprezentacji nie ma na to czasu. Musisz mieć twardą bazę, opierać się na sprawdzonych filarach. Grzebanie w systemie to wybijanie chłopaków z automatyzmów. Przesadziliśmy też z chęcią ofensywnej gry - powiedział Dudek w rozmowie z portalem WP SportoweFakty.

Michał Żewłakow: ludzie chcą być mądrzejsi od tych, którzy siedzą w piłce 20 lat

Były golkiper m.in. Liverpoolu i Realu Madryt rozłożył na czynniki pierwsze premierowego gola dla Słowaków. Prawie wszyscy po spotkaniu za utratę bramki obwiniali Wojciecha Szczęsnego. Spojrzenie Dudka na całą sytuację jest trochę inne. Przyznaje, że Szczęsny przy interwencji po strzale Roberta Maka miał po prostu sporego pecha.

Kadra wyleciała do Sewilli na mecz Polska - Hiszpania! Znamy wyniki testów na COVID-19

- Wojtek sam czuje, że mógł zrobić więcej. Bramkę poprzedziła nawałnica nieszczęść. Mak zakręcił Bereszyńskim, zabrakło asekuracji. Nie wiadomo, czy asekurować miał Grzegorz Krychowiak, który ruszył i stanął, czy Kamil Glik. Wydaje mi się, że to powinien być Glik. Możesz dać się ograć jeden na jeden, ale ktoś powinien stać za za twoimi plecami. Następna sprawa: Glik wychodzi do Maka za późno i piłka leci pod jego podeszwą. Sama interwencja Szczęsnego była bardzo nieszczęśliwa. Wojtek powinien atakować piłkę nogą, miałby bliżej do prawego słupka. A tymczasem cofnął się i próbował odbić ręką, co kosztowało go bardzo dużo czasu. Wojtek ma ogromnego pecha. Widziałem jego statystyki z wielkich turniejów i aż trudno w nie uwierzyć - dodał w rozmowie z WP SportoweFakty.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze