Takie informacje przekazał szef FIFA Gianni Infantino na kongresie w Belgradzie. Obie kandydatury były jedynymi, jakie zostały zgłoszone do organizacji mistrzowskich imprez w tych latach.
- Droga do organizacji mistrzostw świata kobiet w 2031 i 2035 roku jest otwarta dla największych krajów, największych narodów, aby jeszcze bardziej wzmocnić ruch damskiego futbolu – powiedział Infantino w Belgradzie.
Klęska Kuleszy. Pominięty we władzach UEFA, spora kasa przeszła koło nosa
Ta otwartość ma również związek z tym, że począwszy od turnieju finałowego w 2031 roku, liczba uczestników wzrośnie do 48 drużyn. W najbliższych mistrzostwach które odbędę się w 2027 roku w Brazylii wezmą udział 32 drużyny. Reprezentacja Polski do tej pory nigdy nie kwalifikowała się do turnieju finałowego, które odbywają się od 1991 roku. Natomiast w tym roku Polki po raz pierwszy wystąpią w finałach EURO, które odbędą się w lipcu w Szwajcarii.
W pierwszych dwóch edycjach mistrzostw świata uczestniczyło po dwanaście zespołów, później stopniowo zwiększano liczbę finalistów, a od 2023 brały udział w turniejach po 32 drużyny. Obrońcą tytułu mistrzyń świata z 2023 roku jest Hiszpania. Niewykluczone, że do gospodarza MŚ 2031 czyli USA, dołączą kraje CONCACAF, a przed wszystkim Meksyk. Z kolei wiodącym krajem MŚ na Wyspach Brytyjskich w 2035 roku, będzie Anglia. Infantino poinformował także, że zamierza dołożyć wszelkich starań, żeby w igrzyskach olimpijskich mogło startować 12 reprezentacji kobiecych, a nie szesnaście, jak było do tej pory.