Real Madryt WŚCIEKŁY na wszystkich świętych! Barcelona jest pupilkiem władz?

2019-11-13 22:29 JWa
Real Madryt - FC Barcelona, Lionel Messi, Sergio Ramos
Autor: East News Lionel Messi i Sergio Ramos podczas meczu Real Madryt - FC Barcelona

Real Madryt bardzo negatywnie zareagował na nową datę El Clasico, w którym na Camp Nou zmierzy się z FC Barcelona. "Królewscy" uważają, że termin i godzina mocno faworyzują odwiecznego rywala już przed pierwszym gwizdkiem. Zdaniem klubu z Estadio Santiago Bernabeu władze La Liga powinny były lepiej przemyśleć nowy termin, bo teraz "Los Blancos" mają w planach zdecydowanie mniej odpoczynku od "Dumy Katalonii".

FC Barcelona pierwotnie Real Madryt miała podjąć na Camp Nou 26 października. Wtedy jednak w stolicy Katalonii doszło do ogromnych protestów i napięta sytuacja polityczna nie pozwoliła rozegrać spotkania z ekipą ze stolicy z Hiszpanii. Na kolejny termin musieliśmy czekać ponad dwa tygodnie. Ostatecznie w środę zdecydowano, że pierwsze El Clasico w sezonie 2019/20 zostanie rozegrane 18 grudnia. W środku tygodnia emocjonujące spotkanie rozpocznie się o godzinie 20:00. Na krytykę tej daty nie musieliśmy długo czekać. Dziennik "Marca" podał, że już kilkadziesiąt minut po oficjalnej aktualizacji terminarza w Madrycie zawrzało. Na Estadio Santiago Bernabeu nie mieli wątpliwości, że władze La Liga poszły w tej kwestii na rękę odwiecznemu rywalowi i jeśli przyjrzymy się szczegółom, to w stolicy mają prawo być niezadowoleni.

Szefowie Realu zachodzą w głowę dlaczego nie zdecydowano się rozegrać tak ważnego meczu po weekendzie, w którym "Los Blancos" i "Blaugrana" zaprezentują się tego samego dnia. Przed nową datą madrytczycy będą bowiem odpoczywali aż o 29 godzin mniej! Barcelona swoją rywalizację z Realem Sociedad rozpocznie w sobotę 14 grudnia o godzinie 16:00. Z kolei "Królewscy" mecz z Valencią zaczną dopiero dzień później i to o godzinie 21:00! "W rezultacie piłkarze Realu będą mieli 29 godzin mniej na odpoczynek przed El Clasico niż gracze Barcelony. Decyzja La Liga powoduje dyskomfort w obozie Realu, gdzie panuje przekonanie, że ​​władze ligi hiszpańskiej wyraźnie faworyzują Katalończyków" - czytamy w "Marce".