Mateusz Borek po meczu ze Słowenią: Statystyki są dla nas BRUTALNE [WIDEO]

2019-09-07 9:37 Rozmawiał w Lublanie Przemysław Ofiara
Mateusz Borek
Autor: Super Express Mateusz Borek

Mateusz Borek, komentator Polsatu Sport, po meczu Słowenia – Polska (2:0) wskazał największe jego zdaniem błędy reprezentacji Polski. - Słoweńcy trafiali w bramkę Fabiańskiego pięć razy, a Polska strzelała celnie tylko raz. W 70. minucie Grzegorz Krychowiak strzelił prosto w ręce Oblaka. Jak nie ma celnych strzałów to nie ma bramek, a to przecież my mamy napastników klasy światowej – powiedział Mateusz Borek w wywiadzie dla „Super Expressu” i kanału Futbologia na Youtube.

„Super Express”: - Tak bezradnej reprezentacji Polski chyba nikt się nie spodziewał.

Mateusz Borek: - Nie był to nasz mecz. 10 lat temu w Mariborze mieliśmy pożegnanie z Afryką, czyli definitywne pożegnanie się z mistrzostwami świata w RPA. W piątek pożegnania z mistrzostwami Europy oczywiście nie ma, bo jesteśmy cały czas liderem, ale mam wrażenie, że to był taki mecz, który niestety pozwolił uwierzyć w siebie naszym rywalom.

- Chyba każdego z kadrowiczów można po tym meczu wyróżnić na… minus.

Wielu zawodnikom to spotkanie się nie układało. Niezłe wejście miał debiutant Krystian Bielik. Wszedł przy bardzo złym wyniku, w bardzo trudnej sytuacji, ale pokazał odwagę z piłką, oddał strzał obok bramki. Statystyki są dla nas brutalne. Po pierwsze graliśmy zdecydowanie za wolno. Było wiadomo, że linia pomocy reprezentacji Słowenii i sposób jej grania jest taki, defensywa stanie na 16 czy 18 metrze przed bramką, dołączy do niej pomoc i jest bardzo mało miejsca, żeby znaleźć jakąś „dziurę”. Trzeba szukać gry w bocznych sektorach boiska, znaleźć przewagę, ograć rywala. To nie był mecz Grosickiego, bo nie było przestrzeni.

Nie układała nam się gra kombinacyjna, cały czas, nie wiem dlaczego, podnosiliśmy piłkę. Ani do nogi, ani na klatkę napastnikowi, tylko na głowę. Za chwilę Słoweńcy zobaczyli, że my gramy bardzo źle jeśli chodzi o konstrukcję od tyłu. Bo za każdym razem Janek Bednarek czy Michał Pazdan, brzydko mówiąc, dawali „lagę”. Co może zrobić boczny obrońca czy pomocnik? Musi się cofnąć, żeby głową zgrać sobie piłkę, a w tym czasie cała Słowenia się przesuwa. Wydaje mi się też, że to sygnał dla Jerzego Brzeczka. Ja wiem, że stabilność defensywy, że przez cztery mecze nie straciliśmy bramki, ale mamy teraz czas, żeby zbudować drużynę na finały mistrzostw Europy i żeby pojechać po coś konkretnego. W piątek był kolejny mecz, w którym Bartek Bereszyński szukał przełożenia do prawej nogi. To jest czytelne. Jak masz kumatego zawodnika po drugiej stronie, on cię błyskawicznie rozczyta.

Dlatego będę cały czas apelował: jeżeli mamy Rybusa grającego w Lokomotiwie, albo mamy Recę, bo to jest decyzja Jerzego Brzęczka, to szukajmy grania z lewonożnym zawodnikiem na lewej obronie. Bartek Bereszyński jest zawodnikiem bardzo dobrym, solidnym i wybieganym, natomiast ewidentnie nie opanował umiejętności gry lewą nogą w stopniu zadowalającym. Kiedyś grał Marek Koźmiński czy Michał Żewłakow na lewej obronie, ale oni mieli tak samo dobre dośrodkowanie lewą nogą jak i prawą. Bereszyński tego nie ma, musi nad tym pracować. Do mnie nie dociera, że piłkarz na poziomie reprezentacji, mający 27 lat, grający w Serie A, musi ten element doskonalić. Musi codziennie trenować dośrodkowania lewą nogą, świadomy tego, że w tej chwili trener reprezentacji widzi go po lewej stronie.

- A jak oceniasz grę Krzysztofa Piątka?

No słabo… W tamtym sezonie przestrzegałem przed hurraoptymizmem, że to będzie wpadać zawsze. To jest prawo serii. Pamiętajmy, to jest młody chłopak, on pojechał do dużej piłki zagranicznej. Miał wejście smoka, wszedł od razu golami. Czy w Pucharze Włoch, czy w Serie A w barwach Genoi.. Potem transfer, niepewność i okazało się, że to, co pokazywał w Genoi potrafi przełożyć na Milan. Potem zmiana numeru na dziewiątkę. A teraz taki pierwszy kryzys we Włoszech. Nie strzelasz gola w okresie przygotowawczym, nie trafiasz mimo świetnej sytuacji na początku sezonu we Włoszech. Potem przyjeżdżasz na reprezentację i liczysz, że wpadnie bo zawsze wpadało. Trudny wieczór. Zabrakło nam arytmii w graniu, zarwania tempa. Już kilka razy mówiłem, żebyśmy nie wymagali od Piotra Zielińskiego, żeby był liderem drużyny. Mentalnym. Niech on dobrze gra w piłkę. A w piątek Piotrek zaczął nieźle, a potem były błędy techniczne, kilka złych wyborów, przegrane pojedynki. Ja wiem, że przy linii dostał łokciem. Ale nie możesz w trakcie akcji łapać się za nos i sprawdzać, czy wszystko jest okej, jak Słoweńcy ruszają z kontrą. Kilka konstruktywnych wniosków powinien wyciągnąć Jerzy Brzęczek. Spodziewam się zmian na Austrię jeśli chodzi o wyjściowy skład.

Najnowsze