Kulesza nie dostał się do Komitetu Wykonawczego UEFA. Kosecki zaczepia prezesa PZPN
Niedawno zakończyły się wybory do Komitetu Wykonawczego UEFA. Polska tym razem nie będzie miała swojego przedstawiciela w tym gronie, a przez ostatnie dwie kadencje nasz kraj reprezentował w nim Zbigniew Boniek. Wielu ekspertów wskazuje, że Cezary Kulesza, który nie był faworytem do wejścia do wspomnianego gremium, uzyskał i tak całkiem dobrą liczbę głosów – 21 na 55 możliwych, przy czym potrzebne było 28. Sprawa jest szeroko komentowana w polskim środowisku piłkarskim. Dla portalu Sport.pl skomentował ją m.in. Roman Kosecki. Były piłkarz Legii Warszawa też zauważa, że prezes PZPN uzyskał niezły wynik, ale pozwolił sobie też na pewne uszczypliwości w kierunku Kuleszy.
Aleksander Čeferin o powrocie Rosji do rozgrywek międzynarodowych. Jest konkret
Roman Kosecki zaczął od delikatnego pochwalenia szefa polskiej piłki. – No to i tak Kulesza popracował trochę, bo na początku dawano mu trzy, cztery głosy. Zrobił więc robotę, no ale jednak za małą – ocenił były piłkarz – Szkoda, bo jednak zapominamy o tym, że będąc we władzach UEFA, masz duży wpływ np. na to, gdzie się odbywają różnego rodzaju imprezy – zauważył. Do powodów, czemu Kulesza uzyskał zbyt mało głosów, odniósł się żartobliwie. – Widocznie nie wziął Zenka Martyniuka ze sobą. Jakby "Oczy zielone" tam włączył, to kto wie, może by się tam te sześć głosów jeszcze znalazło – powiedział z uśmiechem. Kosecki zastanawia się też, jak będzie teraz wyglądała sytuacja Polski na piłkarskiej mapie Europy. – Zbigniew Boniek, niezależnie co zrobił, a czego nie zrobił, to trzeba jednak przyznać, że jak swojego człowieka w UEFA mieliśmy, mieliśmy więcej możliwości. Ciekaw jestem, jak to będzie teraz wyglądało? – dodał.
