Słynny polski szkoleniowiec o nowym selekcjonerze kadry. To on powinien przejąć drużynę narodową!

2022-01-12 12:09
Zbigniew Boniek, Antoni Piechniczek
Autor: CyfraSport Zbigniew Boniek, Antoni Piechniczek

Polscy kibice odliczają już godziny do 19 stycznia. Tego dnia – zgodnie z obietnicą prezesa Cezarego Kuleszy – PZPN ogłosić ma nazwisko nowego selekcjonera biało-czerwonych. Antoni Piechniczek, który przed 40 laty doprowadził Polaków do trzeciego miejsca w świecie na mundialu w Hiszpanii, ma swojego pewniaka na to stanowisko.

„Super Express”: - Kto – pana zdaniem – powinien poprowadzić polską reprezentację w marcowym barażowym meczu przeciwko Rosji?

Antoni Piechniczek: - Po pierwsze – powinien to być polski trener. Przykłady obcokrajowców na tym stanowisku nie są budujące. Nie będę już wracać do epoki Leo Beenhakkera; zatrzymam się tylko przy Paulo Sousie. Miał parę ciekawszych momentów w swej pracy, ale większość – patrząc na EURO 2020 i na straconą szansę rozegrania pierwszego meczu barażowego na własnym stadionie – była raczej nieciekawa. No i jeszcze ta forma rozstania; ot, klasyczny wychowanek ideologii Zachodu: „po pierwsze pieniądz”. Właśnie z tego powodu już dziś władze naszego futbolu powinny puścić w świat jasny przekaz: nie mamy nic przeciwko pracy obcokrajowców w klubach, ale w ciągu najbliższych 20 lat selekcjonerem biało-czerwonych może być tylko Polak! Myślę, że każdy kibic, który czuje się patriotą – a pewnie czuje się nim każdy z nich! - przyjąłby taką deklarację z uczuciem ulgi. Po drugie – naprawdę nie ma dziś czasu na szukanie kogoś, kto musiałby poznawać zespół i zawodników. Owszem, w medialnych spekulacjach pojawia się mnóstwo nazwisk. Wymienia się Marka Papszuna, Jana Urbana, Michała Probierza; ja dorzuciłbym jeszcze Waldemara Fornalika, Jerzego Brzęczka, Macieja Skorżę – przecież asystenta Pawła Janasa na mundialu. Każdy z nich, owszem, ma prawo o takim stanowisku myśleć, ma prawo zgłosić swą kandydaturę. Niemal każdy z nich – a zwłaszcza Skorża w stulecie Lecha – ma jednak w tej chwili swoją misję klubową do spełnienia.

Legenda włoskiego futbolu o powrocie Polaka do Włoch. Tak ocenia transfer Krzysztofa Piątka do Fiorentiny

- Zostaje zatem...

- ...tak, dobrze pan zgaduje: Adam Nawałka. Dziwiłbym się, gdyby we władzach związku zapadła inna decyzja. Zresztą w ten sposób można upiec na jednym ogniu dwie pieczenie: postawić u steru najlepszego kandydata, a jednocześnie dołożyć mu niekopiących dołków pod swym pryncypałem lojalnych asystentów z dobrym piłkarskim CV, którzy za jakiś czas mogliby kontynuować jego pracę. Niektórzy powiedzą, że to wzór niemiecki; ja nazwę go po prostu logicznym wyborem.

- Adam Nawałka nie będzie mieć traumy po rosyjskim mundialu?

- A czemu miałby mieć? Mógłby jeszcze poprawić swój „wpis” w historię polskiej piłki. Zresztą przez całą swoją kadencję na stanowisku emanował realizmem i pewnością siebie i swych czynów. A to będzie szalenie ważne w marcu, bo ciężar gatunkowy meczu na Łużnikach jest ogromny, a wyzwanie arcytrudne. Ze względu na podtekst polityczny tej rywalizacji można spodziewać się różnych pozasportowych „zasadzek”, wojny psychologicznej w wielu wymiarach. Jako selekcjoner miałem okazję prowadzić reprezentację w meczach w Portugalii i – dwukrotnie – w ZSRR. I powiem szczerze, że dziś – doceniając oczywiście klasę sportową tego pierwszego rywala – wolałbym wyjazd do Lizbony niż do Moskwy.

Cannavaro potrzebuje spektakularnego sukcesu! Legendarny piłkarz o wyborach na nowego trenera kadry

Adam Nawałka
Autor: Tomasz Radzik / SUPER EXPRESS Adam Nawałka

- Umowa z selekcjonerem powinna być „zadaniowa”, na baraże, czy jednak z dłuższą perspektywą czasową?

- Nie wyobrażam sobie kandydata, który dziś przystałby na alternatywę: „wygrasz baraże – jedziesz na mundial; przegrasz je – odchodzisz od razu”. Nie mówiąc już o tym, że wspomniany Adam Nawałka za dużo osiągnął, by kazać mu podejmować takie ryzyko. Najbardziej logiczne i uzasadnione będzie podpisanie umowy z nowym selekcjonerem do końca eliminacji EURO 2024.

- Czy przed podjęciem ostatecznej decyzji władze PZPN powinny w jakiś sposób zapytać o ten wybór radę drużyny? Może jej kapitana?

- Zapytać można; nawet należy. Przecież wszyscy znamy opinie mediów, w myśl których o zwolnieniu Jerzego Brzęczka zadecydowało słynne osiem sekund milczenia Roberta Lewandowskiego przed kamerami... Ale prezes PZPN musi dobrze wyważyć wszystkie racje – nie tylko opinie piłkarzy.

Andrea Pirlo selekcjonerem reprezentacji Polski? Tak Giuseppe Dossena ocenia byłego trenera Juventusu Turyn

Sonda
Czy Adam Nawałka będzie dobrym następcą Paulo Sousy?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze