Decyzja Paulo Sousy zakończyła karierę w reprezentacji Polski? Według Jacka Kazimierskiego decyzja portugalskiego szkoleniowca o tym, aby postawić w drużynie narodowej na Wojciecha Szczęsnego, sprawiła, że bramkarz West Hamu przyśpieszył swoje pożegnanie z drużyną narodową. Słowa byłego bramkarza polskiej kadry mogą zadziwiać.
Paulo Sousa przyśpieszył decyzję o zakończeniu kariery reprezentacyjnej Fabiańskiego? Kazimierski nie ma wątpliwości
Zdaniem Kazimierskiego, decyzja Sousy, aby bezwzględnie postawić na Szczęsnego była dla Fabiańskiego sygnałem, aby nie pojawiać się już w reprezentacji Polski. Jak sam mówi, gdyby nie Sousa, drużyna narodowa mogłaby nadal liczyć na Fabiańskiego.
- To był straszny błąd, że Paulo Sousa skreślił Fabiańskiego, bo tak trzeba nazwać to, co zrobił. Powiedział mu wprost, że w reprezentacji będzie tym drugim (...) Kiedy facet z takimi umiejętnościami i charyzmą słyszy, że szykowana jest dla niego rola rezerwowego, zastanawia się, po co ma przyjeżdżać na zgrupowanie. Gdyby nie Sousa, Fabiański dalej byłby w kadrze i by nam się przydał - powiedział Kazimierski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Piłkarz Liverpoolu oficjalnie w Radomiaku Radom! Mamy potwierdzenie transferu, wielkie wzmocnienie klubu z Mazowsza Aby zobaczyć zdjęcia z pożegnania Fabiańskiego z reprezentacją Polski, przejdź do galerii poniżej.
Kazimierski docenia klasę Szczęsnego. Superlatywy w kierunku piłkarza
- Statystyki wszystkiego nie oddają, bo mecz meczowi nierówny, to inni rywale, różne boiska. Ale Wojtek to niekwestionowany lider, zawodnik doświadczony. Gdyby nie był klasowym bramkarzem, nie broniłby w Juventusie On ma poczucie, że jest dobry, jest o tym przekonany. Zresztą Wojtek zawsze taki był. W 2009 roku powołałem go pierwszy raz na mecz towarzyski z Kanadą, nie miał jeszcze 20 lat, a już wtedy przyjechał na zgrupowanie z przeświadczeniem, że chce być najlepszy. Jeden w jego wieku zastanawiałby się: „Może wyjdzie, może nie?”. On od razu wiedział, że ma być tak, jak sobie zaplanuje - wspomina Kazimierski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".