Paulina Piątek w poruszających słowach o ŚMIERCI dziecka. To był ogromny cios

2021-04-16 11:12 Damian Okła
Krzysztof Piątek, Paulina Piątek
Autor: Instagram/paulynaaa_a Krzysztof Piątek i Paulina Piątek

Mówi się, że śmierć zawsze przychodzi niespodziewanie i nie można się na nią przygotować. W niektórych przypadkach te słowa są aż nadto bolesne. Zwłaszcza przy przedwczesnej śmierci dzieci. Paulina Piątek, żona piłkarza reprezentacji Polski, była zdruzgotana po informacjach, jakie dostała w ostatnich godzinach. Kobieta w mediach społecznościowych opublikowała poruszający wpis dotyczący śmierci kilkuletniej dziewczynki.

Wielu piłkarzy korzysta ze swojej popularności i wspiera wszelkie akcje charytatywne. Nie inaczej jest w przypadku Krzysztofa Piątka. Były zawodnik AC Milan, a obecnie piłkarz Herthy Berlin ponad rok temu odwiedził wraz ze swoją partnerką, Pauliną Piątek, klinikę "Przylądek nadziei", gdzie dzieci walczą z chorobą nowotworową. Dzięki tej wizycie mali pacjenci mogli się choć na chwilę uśmiechnąć i zapomnieć o strasznej walce jaką toczą. Wówczas żona zawodnika wyznała, że sama była pacjentką onkologii, a miało to miejsce 20 lat temu, gdy podejrzewano u niej białaczkę. Wizyta w tym miejscu dla Pauliny Piątek była więc wyjątkowym przeżyciem. Para poznała wówczas kilkuletnią dziewczynkę, Julię. Niedawno dotarły jednak fatalne informacje, że dziecko przegrało walkę z potworną chorobą. Tragiczne wiadomości wstrząsnęły Pauliną Piątek.

Krzysztof Piątek w koronawirusowej PUŁAPCE! Polak w izolacji, mecze Herthy odwołane

- Gdy umiera dorosły - płaczą najbliżsi... Gdy odchodzi dziecko - płacze cały świat… - napisała na Instatories żona piłkarza, co zaniepokoiło wielu jej fanów. Piątek dostała mnóstwo wiadomości z pytaniami i postanowiła odpowiedzieć na zdjęciach na Instastories. - Dwa lata temu na zaproszenie Przylądka Nadziei we Wrocławiu wraz z moim mężem pojechaliśmy na oddział onkologii dziecięcej. (...) Po przyjeździe spotkaliśmy się z częścią dzieci w auli szpitala. Tam każde z nich mogło sobie zrobić zdjęcie, zadać pytania i porozmawiać z moim mężem. Radości nie było końca. Niestety była też duża liczba chorych dzieci, które zejść na dół nie mogły... - czytamy we wpisie.

Legenda Bayernu nie wytrzymała. W klubie Lewandowskiego coraz bardziej nerwowo!

- Skłamałabym, jeśli bym powiedziała, że było łatwo. Nie. Nie było. Było cholernie ciężko. Ale pomimo tego uważam, że każdy z nas powinien tego doświadczyć. Gwarantuję, że po 10 minutach przewartościowuje się życie. To brzmi banalnie, ale nie ma większego daru niż zdrowie... - zaznaczyła. - Chodząc od sali do sali, poznając różne dzieci, stanęliśmy przed salą trzyipółletniej dziewczynki Julii. I pomimo tego, że każdy nam mówił, że przecież tak malutkie dziecko nie zna piłkarzy, ani piłki nożnej, musieliśmy tam wejść. I tak poznaliśmy mały cud. Cudowne, śliczne, radosne dziecko. Pomimo tego, że chorowała i większość swojego krótkiego życia spędziła w szpitalu, mogłaby tu nas wszystkich nauczyć radości, dowcipu, uśmiechu i dostrzegania małych rzeczy… - opisała całą historię Piątek.

Żona piłkarza w poruszających słowach pożegnała małą Julię. - I niestety. Życie jest tak cholernie niesprawiedliwe i tak okrutne, że wczoraj odeszła... Nie potrafię się z tym pogodzić i nie chcę. Chociaż wiem, że już nie cierpi. Nie mogę opanować łez... Pękło mi serce. Kochamy Cię, nasz Gołąbku - zakończyła Paulina Piątek.

Paulina Piątek
Autor: Instagram/paulynaaa_a
Paulina Piątek
Autor: Instagram/paulynaaa_a
Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze