Szymon Marciniak

i

Autor: East News Szymon Marciniak

Zaskakująca reakcja

Szymon Marciniak o finale mundialu. Tak teraz reagują na niego piłkarze [WIDEO]

Szymon Marciniak jest pierwszym Polakiem, który jako arbiter główny poprowadził finał MŚ. Nasz najlepszy sędzia mówi, jak po mundialu w Katarze zmieniło się jego życie. Nie zgadniecie, jak teraz reagują na niego piłkarze. Mówi też jak zmieniło się postrzeganie sędziów przez kibiców.

Zrobiło mu się ciepło w środku

Arbiter wyznał, które momenty z mistrzostw świata najbardziej zapamiętał. – Pierwszy był wtedy, gdy wyczytano nas na sali wypełnionej najlepszymi sędziami na świecie, że poprowadzimy finał mundialu – opowiada Marciniak. – Nie będę ukrywał: prawie wiedzieliśmy, że to będziemy my. Ale gdy to słyszysz, to jest inaczej. To był taki moment, że zrobiło się ciepło w środku. Drugi miał miejsce już po finale, gdy gwizdnąłem po raz ostatni. Czułem, że jest dobrze – wspomina.

Sędziowie nie są mili

Marciniak miał satysfakcję, że dane mu było być rozjemcą finału Argentyny z Francją. – Cieszę się, że zrobiliśmy dobry job – podkreśla. – Tak naprawdę nikt nie mówił o sędziowaniu. Wszyscy skupili się na tym, co zrobili bogowie futbolu: Kylian Mbappé i Leo Messi. Megafajnie, że to był finał wszech czasów, a w środku my. I nie udało się nic zepsuć – dodaje.

Występ Marciniaka w finale został doceniony także przez Polaków. – Najlepsze są wiadomości, gdy spotykam ludzi – wyjawia. – Mówią mi szczerze: „Panie Szymonie, w ogóle nie jesteśmy zainteresowani futbolem. Obejrzeliśmy finał mistrzostw świata ze względu na pana. Byliśmy dumni”. Dostałem wiele zdjęć od ludzi, którzy siadali ubrani w garnitur przed finałem. Ktoś może powiedzieć: „Ale to jest błahe i płytkie”. Tak nie jest. To było megamiłe i sympatyczne. Sędziowie to nie są najbardziej mili panowie. Ludzie nie sympatyzują z arbitrami. Ale finał to był ten moment, w którym czułem, że jestem przedłużeniem kadry narodowej. To było miłe widzieć rodziny z biało-czerwonymi flagami. Przez chwilę poczuliśmy się jak piłkarze – stwierdza.

Będzie tylko ciężej

Po mistrzostwach świata Marciniak otrzymał zaproszenia z różnych zakątków świata. – Prowadziłem derby Kairu, spotkanie na szczycie w Arabii czy hot mecz na Cyprze – mówi. – Wszyscy prezesi federacji stwierdzili: „Panie Szymonie, trzeba pana tu zatrzymać”. Niesamowite było zachowanie piłkarzy na boisku, którzy... kłaniali nam się. Tak też to wyglądało w Japonii. Tam po każdym gwizdku, po każdym faulu zawodnicy się kłaniali i przepraszali. Teraz było podobnie. Jeśli tak to ma wyglądać, to chwilo, trwaj, nie zatrzymuj się – przyznaje.

Jedna zła decyzja i wszystko pójdzie...

Jednak polski arbiter zdaje sobie sprawę, że musi być w najwyższej dyspozycji. – Jestem ambitnym gościem – twierdzi. – W tych trzech meczach zasuwałem po to, żeby nikt nie powiedział niczego w stylu: „Zasuwał tylko na mistrzostwach świata, tam był skoncentrowany, a tutaj przyjechał i...”. Wiem, że będzie ciężej pod tym kątem. Teraz mamy fantastyczną chwilę, bo sędziowanie jest doceniane. Ludzie pchają się na kursy sędziowskie. Wiem, że jedna zła decyzja i to wszystko pójdzie w drugą stronę – zaznacza Marciniak.

Sonda
Czy Szymon Marciniak to najlepszy sędzia w Europie?
6. Szymon Marciniak: Piłkarze się nam teraz kłaniają
Najnowsze