Leo Beenhakker z dużą miłością podchodził do piłkarzy
To właśnie Leo Beenhakker dostrzegł talent w polskim bramkarzu i postawił na niego w Feyenoordzie. Dudek zwrócił uwagę na podejście Holendra do piłkarzy.
- Niestety, ludzie odchodzą, szczególnie ci wspaniali - mówi Jerzy Dudek w rozmowie z Super Expressem. - Wybitna osoba na mojej drodze. Wiele rzeczy by się nie potoczyło, gdy nie Leo. Zawsze bardzo mocno mnie wspierał. Szczególnie na początku mojej drogi. Można powiedzieć, że był jak ojciec. Wiedział, kiedy do zawodnika podejść, kiedy on tego potrzebuje. Wiedział, kiedy zganić, bo czasami piłkarze też tego oczekują. Na uczyłem się dużo pozytywnych rzeczy od niego. Podchodził z dużą miłością do zawodników. Wybitna osoba, jego humor był po prostu wspaniały. Wyjątkowy, bo trzeba było go umieć zrozumieć. Opowiadał rzeczy na serio, ale mówił to w żartach.
Odszedł Leo Beenhakker. Michał Listkiewicz: „Szanowałem, ceniłem, prawie kochałem”
Wytyczył dobry kierunek dla reprezentacji Polski
Później spotkali się w reprezentacji Polski, którą przejął Beenhakker. Dudek pojawił się w kadrze na początku kadencji holenderskiego trenera.
- Miałem okazję widzieć się z nim na meczu w Liverpoolu, gdy graliśmy mecz legend - opowiada Dudek. - Mogliśmy chwilę porozmawiać. Starałem się do niego wysyłać smsy z życzeniami na urodziny. Wspaniała osoba. Można o nim mówić w samych superlatywach nawet patrząc na to, jak prowadził naszą reprezentację. Osiągnął ogromny sukces awansując z nią, jako pierwszy, na EURO 2008. Wiadomo, że łatwo nie miał. Życie pokazuje, że zagraniczni trenerzy mają ciężko. Natomiast on zrobił coś wyjątkowego. Wytyczył dobry kierunek dla polskiej drużyny narodowej. Same superlatywy można o nim opowiadać.
Jerzy Dudek: Dziękuję Bogu, że zesłał mi Leo
Dudek podkreślił, że wiele zawdzięcza Beenhakkerowi. Gdyby nie jego osoba, to być może zupełnie inaczej potoczyłaby się jego kariera.
- Pamiętam, jak pierwszy raz przyszedłem na trening - wspomina Dudek. - Kazał po nim życzyć mojej żonie wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Nawet ja o tym nie pamiętałem. Pomyślałem sobie wtedy, że jest to człowiek instytucja. Nawet takie detale pamięta. To zrobiło na mnie duże wrażenie. W mediach społecznościowych napisałem, że dziękuję Bogu, że zesłał mi Leo na moją drogę życiową i piłkarską, bo dzięki niemu mogę być tylko lepszym człowiekiem. Dziękuję Leo za wszystkie fantastyczne wspomnienia i wsparcie. Spoczywaj w pokoju przyjacielu.
Zmarł Leo Beenhakker. Jan Tomaszewski go wspomina. „Byłem mu przeciwny, ale zmieniłem zdanie”
- W mediach społecznościowych napisałem, że dziękuję Bogu, że zesłał mi Leo Beenhakkera na moją drogę życiową i piłkarską, bo dzięki niemu mogę być tylko lepszym człowiekiem. Dziękuję Leo za wszystkie fantastyczne wspomnienia i wsparcie. Spoczywaj w pokoju przyjacielu - mówi Jerzy Dudek w rozmowie z Super Expressem.