- 2:2 w Rotterdamie brałbyś w ciemno?
Kamil Glik: - Dobry wynik, a fantastyczny byłby, gdybyśmy wygrali. Mieliśmy to, czego zabrakło z Belgią, było trochę szczęścia. Kilka świetnych interwencji Łukasza Skorupskiego, Holendrzy nie strzelili karnego.
- Jak oceniasz 2 stracone gole w ciągu 4 minut?
- To był moment dekoncentracji. Szkoda, bo strzeliliśmy gola na 2:0 i gdybyśmy przetrzymali jeszcze z 10 minut, to byłaby szansa powalczyć o coś więcej. Ale też nie przesadzajmy, bo mieliśmy sporo tego szczęścia. Łukasz Skorupski był najlepszym zawodnikiem nie tylko w naszej drużynie, ale i na całym boisku. Ważny punkcik, po takim meczu w Belgii, który nam nie wyszedł, to dobry moment, żeby wrócić na właściwe tory.
- Może zagraliście dobrze, bo chcieliście sami sobie udowodnić, że nie jesteście aż tak słabi, jak w tym 1:6 z Belgią?
- My zawsze gramy dla siebie, ale też dla kibiców. Przygotowujemy się do ważnej imprezy, jaką jest mundial i każdym meczem staramy się pracować jak najlepiej. Trener rotuje, sprawdza systemy gry, bo to jest na to ostatni moment. We wrześniu już nie będzie na to czasu.
- Jak się czujesz fizycznie?
- Od meczu ze Szwecją byłem dwa miesiące bez gry. Nie mogę szarżować i zagrać czterech meczów, żeby mi się kontuzja nie odnowiła. Jest nas tu prawie czterdziestu i każdy powinien w miarę możliwości pograć. Ja też muszę patrzeć na swoje zdrowie, poświęciłem Serie A po to, żeby awansować na mundial. Trzeba jeszcze ostatnie soki z tego wycisnąć i zagrać dobrze z Belgią. Potem lekki urlop.
- Dłuży wam się to zgrupowanie?
- Troszkę tak. To najdłuższe zgrupowanie od dawna. Jest z górki, bo została tylko podróż i mecz wtorkowy.
- Szybko udało się ostudzić emocje po klęsce z Belgią?
- Tak, ostudziłem. Na drugi dzień nie gadałem z nikim, nawet z Kamilem Grosickim, z którym spędzam praktycznie 24 godziny na dobę. Jestem bardzo blisko związany z tą reprezentacją i bardzo przeżywam porażki.
- We wtorek z Belgią będzie lepiej niż w Brukseli?
- Nie da się tego porównać 1 do 1. Będziemy grali u nas, w Warszawie, gdzie czujemy się najlepiej. Mam nadzieję, że pokażemy złość. Po tym laniu każdy będzie miał w sobie na tyle tej złości, że zagramy zupełnie inny mecz, pod każdym względem.
Michniewicz zadowolony po meczu z Holandią. Wyróżnił dwóch piłkarzy