Fernando Santos

i

Autor: Cyfra Sport Fernando Santos

rządzi twardą ręką

Wyciekły nowe informacje o twardych rządach Fernando Santosa! Są skazani na łaskę Portugalczyka, prawdziwa rewolucja

2023-03-24 12:33

Tuż po rozpoczęciu marcowego zgrupowania reprezentacji Polski kibice Biało-czerwonych przekonali się, jak naprawdę będzie wyglądać kadencja Fernando Santosa w Polsce. Portugalczyk wprowadził szereg zmian, w tym ciszę medialną do samego meczu z Czechami i jak się okazuje, to nie wszystko. Selekcjoner reprezentacji Polski chce mieć wgląd we wszystko i nawet vlogi na kanale "Łączy nas piłka" muszą otrzymać jego akceptację przed opublikowaniem.

Kibice reprezentacji Polski przyzwyczaili się już do tego, że kiedy tylko rozpoczyna się zgrupowanie naszej kadry, profile w mediach społecznościowych Polskiego Związku Piłki Nożnej zalewane są kolejnymi treściami z piłkarzami Biało-czerwonych, a na kanale "Łączy nas piłka" na YouTube regularnie pojawiają się vlogi. Przed meczem z Czechami wygląda to jednak zupełnie inaczej i jak się okazuje, cisza medialna dotknęła również vlogów. Według najnowszych informacji bowiem, Fernando Santos musi mieć wgląd również do nich i zatwierdzić ich treść przed publikacją.

Fernando Santos wprowadził kolejne zmiany! Na wszystko musi wyrazić swoją zgodę, ujawnili nowe informacje

Portal "sport.pl" dotarł nawet do informacji, że jeden z vlogów z marcowego zgrupowania jest już nawet zmontowany, jednak nie doczekał się akceptacji ze strony selekcjonera Fernando Santosa, który przed meczem Czechy - Polska ma oczywiście lepsze do roboty. Można więc zatem przypuszczać, że pojawi się on na YouTube dopiero po pierwszym spotkaniu Polaków w eliminacjach do mistrzostw Europy. 

Wyciekły nowe informacje o twardych rządach Fernando Santosa! Są skazani na łaskę Portugalczyka, prawdziwa rewolucja

Takie decyzje Fernando Santosa również wpisują się w prawdziwą rewolucję, jaką wprowadził on w kontaktach kadry z mediami i kibicami. Do tej pory bowiem vlogi pojawiały się regularnie i jak wynika ze słów Łukasza Wiśniowskiego dla "sport.pl", wcześniej nikt nie wydawał specjalnej zgody na opublikowanie treści, ani się im nie przyglądał. - Tych materiałów, które wtedy publikowaliśmy, nigdy nie sprawdzał ani trener Adam Nawałka, ani nikt z jego sztabu. Kilka razy już po emisji ktoś miał zastrzeżenia do pewnych scen. Kiedyś zwrócono mi uwagę, że na jednym z ujęć z szatni na tylnym planie była tablica taktyczna, gdzie było rozrysowane ustawienie przy stałych fragmentach gry. Poproszono mnie, bym zwracał na takie rzeczy uwagę i tyle - wyznał dziennikarz "Canal+" odpowiedzialny w przeszłości za vlogi "Łączy nas piłka".

Sonda
Kto wygra mecz Czechy - Polska?
Listen on Spreaker.
Najnowsze