SPORT Piłka nożna Sporty walki Tenis Sportowcy Inne sporty Tabele Żagle Rio 2016
Sport piłka nożna primera division piłka nożna piłka nożna primera division primera division Messi wciąż głodny, ale bez wsparcia. Plusy i minusy Barcelony przed El Clasico

Messi wciąż głodny, ale bez wsparcia. Plusy i minusy Barcelony przed El Clasico

01.12.2016, godz. 13:31
FC Barcelona
FC Barcelona foto: EAST NEWS

Do zbliżającego się wielkimi krokami El Clasico FC Barcelona nie podchodzi jako faworyt. Co prawda znów w znakomitej formie jest Leo Messi, któremu wciąż mało goli i trofeów, ale ostatnio koledzy więcej mu przeszkadzają, niż pomagają. M.in. właśnie dlatego Real Madryt rozpocznie Gran Derbi jako lider z sześciopunktową przewagą nad "Dumą Katalonii".

W poprzednim sezonie bardziej skupił się na pomaganiu swojemu przyjacielowi Luisowi Suarezowi, niż na śrubowaniu własnych rekordów. Ale to właśnie pokazało wielkość Messiego, który był gotów oddać pałeczkę tego najlepszego i najskuteczniejszego piłkarzowi, który w Barcelonie jest o... 14 lat krócej (licząc grę w drużynach młodzieżowych) niż on. W obecnych rozgrywkach to jednak znów Argentyńczyk ciągnie "Dumę Katalonii". W 16 meczach wszystkich rozgrywek zdobył już 19 goli i zanotował 7 asyst. Jest liderem klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów i wiceliderem w lidze hiszpańskiej, ale przede wszystkim ponownie widać po nim wielką chęć gry i ciągły głód sukcesów - zarówno tych personalnych, jak i drużynowych.

Analizując plusy i najlepsze strony Barcelony można by wymienić praktycznie całą linię ataku - Neymar, Suarez czy wspomniany Messi to piłkarze, którzy w każdej chwili mogą zadecydować o losach meczu. Ale uzależnianie drużyny od pojedynczych błysków jest wielce ryzykowne i to właśnie chyba stąd wynika mizerny start sezonu w wykonaniu "Dumy Katalonii" - najgorszy od sezonu 2007/2008, jeszcze za kadencji Franka Rijkaarda.

Ich najsłabszym punktem w El Clasico może być... trener. Luis Enrique ostatnio niezbyt dobrze radzi sobie na swoim stanowisku. Podejmuje niezrozumiałe decyzje (choćby pomijanie będącego w dobrej formie Rafinhii kosztem Andre Gomesa czy Denisa Suareza), nieskutecznie stosuje rotacje (gdy dał odpocząć swoim najlepszym piłkarzom, Barcelona sensacyjnie zremisowała w lidze z Malagą czy w Pucharze Króla z trzecioligowym Herculesem Alicante), a przede wszystkim nie potrafi odpowiednio reagować na wydarzenia boiskowe. W ostatnim meczu La Liga przeciwko Realowi Sociedad, w którym "Barcy" wybitnie nie szło, zdecydował się zaledwie na jedną zmianę. A po końcowym gwizdku skrytykował swoich piłkarzy - Oni pokonali nas z piłką i bez niej. W każdym pojedynku Sociedad był powyżej naszego poziomu. Nie mogliśmy wykonać nawet pięciu kolejnych podań. Bez piłki byliśmy straszni. Rywal był od nas nieskończenie lepszy - powiedział. Takimi słowami raczej nie zdejmie i tak dużej już presji z barków piłkarzy.

Presji, która jest wielka przede wszystkim ze względu na ostatnie wyniki Barcelony i Realu. Ekipa z Camp Nou w lidze zanotowała dwa remisy z rzędu, a licząc też pucharowe starcie nie wygrała od trzech meczów! Ponadto stoi pod ścianą, bo do "Królewskich" traci już sześć punktów i ewentualna porażka w sobotę może mocno skomplikować jej plany obrony tytułu.

autor: Maciej Wdowiarski zobacz inne artykuły tego autora
Więcej sportu
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: