Z funkcją asystenta Leo Beenhakkera (67 l.) "Ula" pożegnał się po przegranych eliminacjach do MŚ. Mecz z rewelacją Ekstraklasy - Ruchem, miał zdecydować, czy Ulatowski utrzyma posadę szkoleniowca Bełchatowa. Po spotkaniu trener odetchnął z ulgą, bo po dramatycznej końcówce jego piłkarze wygrali 2:1.
- Wreszcie nikt nie będzie mnie pytał, czy w poniedziałek zostanę zwolniony - cieszy się Ulatowski. - Wygraliśmy pierwszy mecz w tym sezonie i kamień spadł mi z serca. Bo jak nie ma wyników, to trener jest pierwszy do zwolnienia. Tym zwycięstwem wracamy do życia, ale nie przesadzałbym z optymizmem. Aż mnie ciarki przechodziły, gdy widziałem, jak Maciek Korzym nie wykorzystał stuprocentowych sytuacji - kręci głową trener.