1 kwietnia 2005 roku przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu odbył się mecz Lecha Poznań z Pogonią Szczecin. Drużyna gości objęła prowadzenie od 10. minuty spotkania, a jej autorem był Radek Divecky.
Wszyscy kibice zebrani na stadionie zamarli w ostatnich minutach pierwszej części spotkania. Kibice otrzymali informacje o śmierci Jana Pawła II, która jak się później okazała była fałszywa. Jeden z kibiców wbiegł na murawę i od razu poinformował o tym sędziego, a po chwili z trybun słychać było głośne: "Przerwać mecz!".
Obie drużyny zeszły z boiska i rozpoczęły się konsultacje w sprawie ewentualnego przerwania gry. Po chwili spiker na stadionie przekazał, że gra nie zostanie wznowiona, a piłkarze przed zejściem do szatni zebrali się wspólnie na środku boiska bez żadnego podziału.

To spotkanie zyskało miano "najsmutniejszego meczu w XXI wieku". Dramatyczne sceny tuż przed śmiercią Jana Pawła II
O tym wydarzeniu wspomniał Jacek Laskowski na łamach "TVP Sport", który komentował wtedy to spotkanie.
- Pamiętam jak ruszaliśmy z Warszawy, jechaliśmy jednym samochodem ja, Daria Kabała, Paulina Czarnota-Bojarska i Rafał Wolski. Myśleliśmy o jakimś żarcie prima aprillisowym, ale włączyliśmy radio i wtedy już te smutne informacje o bardzo złym stanie zdrowia papieża zaczęły się pojawiać i z oczywistych względów przestaliśmy wtedy myśleć o jakichkolwiek żartach. To nie był na to czas - przekazał.
- W skupieniu dotarliśmy do Poznania i zaczęliśmy tę transmisję. Słychać po naszych głosach, moim i Tomka Wieszczyckiego, że atmosfera jest napięta, smutna, że jednak myślami wszyscy jesteśmy daleko od piłki nożnej. Wyczuwane było to też na trybunach. Pod koniec pierwszej połowy zaczęła się rozchodzić wśród kibiców informacja, że papież zmarł. Ta wiadomość została przekazana sędziemu przez jednego z kibiców, który wbiegł na boisko. My oczekiwaliśmy na jakieś informacje z Warszawy, sami przekazaliśmy tę informację, ale zastrzegaliśmy, że jest niepotwierdzona przez źródła z Watykanu - zaznaczył Jacek Laskowski.