Nurlan Ibrahimow z Qarabagu: chcemy grać i pokazać kogo reprezentujemy

2020-09-27 21:43 Piotr Koźmiński
Stadion Legii Warszawa
Autor: Wikipedia, CC, Fot. Sofik, 2011 Stadion Legii Warszawa

Cały świat z dużym niepokojem patrzy na Górski Karabach, sporny region między Azerbejdżanem i Armenią. Niestety, dziś zaczęły się ciężkie walki między armiami obu krajów, co oznacza drastyczną eskalację trwającego od wielu lat konfliktu. A właśnie z Karabachu jest najbliższy rywal Legii. Czy w związku z walkami i stanem wojennym na terenie Azerbejdżanu czwartkowy mecz jest zagrożony? Rozmawialiśmy o tym z Nurlanem Ibrahimowem, rzecznikiem prasowym Qarabagu.

Super Express: - Jak obecnie wygląda sytuacja  w Azerbejdżanie? Po pierwsze: martwi nas to co się u was dzieje, a po drugie - pytanie co z meczem z Legią...Nurlan Ibrahimow: - Sytuacja jest napięta, eskalacja konfliktu nastąpiła w ostatnich kilkunastu godzinach. Z jednej strony toczą się walki, a z drugiej negocjacje. I gdzieś w tym wszystkim jest właśnie historia naszego klubu. Jesteśmy od ponad 25 lat wygnańcami, nie gramy w naszym mieście Agdam, przenieśliśmy się do Baku. Ale dla nas jest bardzo ważne, symboliczne to, że my reprezentujemy właśnie ten region, właśnie Karabach. Nie chcemy ziemi Armenii, nie chcemy wchodzić na ich teren. Chcemy tylko to co jest nasze. Grał u nas wasz piłkarz Jakub Rzeźniczak. Zapytajcie go o naszą historię. Był tu, poznał ją... Powtarzam: jesteśmy wygnańcami, ale w sercu mamy region, który reprezentujemy, choć w którym niestety nie mamy możliwości przebywania i gry.

- No właśnie a propos gry. Kiedy toczą się walki, mało kto myśli o grze. W związku z konfliktem, gdyby to zależało od was, to byście chcieli grać, czy przełożyć mecz na inny termin?- My chcemy grać. Zdecydowanie! Nasze miejsce jest na boisku, nawet w tak trudnej sytuacji. Dla nas reprezentowanie kraju, regionu jest niezwykle ważne. Chcemy na boisku przemówić. A wynik? Tak naprawdę w tym wszystkim jest drugorzędny. Choć wiadomo, że zrobimy wszystko, aby pokonać Legię. Ale po pierwsze: chcemy grać, nie chcemy żadnego przekładania spotkania.Mariusz Stępiński zmienia klub. Wiemy gdzie zagra reprezentant Polski

Jakub Rzeźniczak
Autor: PAWEŁ JASKÓŁKA/SUPER EXPRESS Jakub Rzeźniczak

- Pytanie czy będziecie w stanie przylecieć do Warszawy, czy na przykład nie zostanie zamknięte lotnisko w Baku?- Wydaje mi się, że nie ma takiego zagrożenia...- Ale dziś podobno, również na terenie Baku, wprowadzono stan wojenny...- Są pewne ograniczenia, ale one bardziej odnoszą się do, że tak powiem, spraw wewnętrznych. Nie sądzę, aby był problem z przylotem do Polski. Do Warszawy wybieramy się we wtorek, w razie czego można lot przełożyć na środę. Ale, jeśli nagle nic się nie zmieni w bardzo złym kierunku, to przylatujemy i gramy. Tu w Baku życie toczy się w miarę normalnie, a, jak powiedziałem, w tej szczególnej sytuacji nam bardzo zależy, żeby grać, a nie żeby nie grać. Konflikt rozgrywa się 300 km od Baku. - Czyli staracie się funkcjonować normalnie. Jutro jak rozumiem trening?- Dokładnie tak. Jak wspomniałem, w Baku wszystko toczy się niemal normalnym trybem. Aha i jeszcze jedno: graliśmy wcześniej z innymi polskimi klubami, Wisłą Kraków i Piastem Gliwice. I z obu dziś dostawaliśmy wiadomości, czy u nas wszystko ok, jak sytuacja. Miłe to, bardzo miłe. Jestem przekonany, że tak samo będzie z Legią. Bez względu na wynik na boisku.

Rozmowa z Jakubem Rzeźniczakiem na temat meczu Legia - Qarabag

Najnowsze