Defoe ma tupet

2009-01-08 13:30

Kiedy Jermain Defoe podpisywał w styczniu 2008 kontrakt z Portsmouth, zrobił interes życia.

Anglik bez mrugnięcia okiem zgodził się na powrót do Tottenhamu, gdzie znów może trenować pod okiem Harry'ego Redknappa. Nie zastanawiał się nad opuszczeniem Portsmouth ani przez chwilę.

Klub z nadmorskiego miasta zapłacił za niego 7,5 miliona funtów, ale poza sumą transferu zrobił jeszcze jedną głupotę. Wpisał do kontraktu snajpera "bonus lojalnościowy" w wysokości 200 tysięcy funtów za sezon.

Gdyby nie przenosiny do Londynu, Defoe zostałby na Fratton Park jeszcze przez 3,5 roku. Na lojalce zarobiłby więc 700 tysięcy. I chociaż odchodzi, nadal domaga się tych pieniędzy.

Argument? Prawnicy piłkarza twierdzą, że nikt nie zmuszał Portsmouth do sprzedania zawodnika. Przecież Defoe spokojnie wypełniłby umowę. Ciekawe tylko, kto wierzy w te bzdury. Stara prawda mówi, że nie ma pracownika z niewolnika, a snajper tak wlaśnie by się czuł w ekipie "Pompey". Ma tupet, że prosi o pieniądze z bonusu. Mamy nadzieję, że wladze Portsmouth kopnęły go w d...

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE