El. Euro 2020. Bartosz Bereszyński: Awans był naszym obowiązkiem. Teraz chcemy wygrać grupę

2019-10-14 4:13 Notowali: PO, MaSz
Bartosz Bereszyński, reprezentacja Polski
Autor: Cyfra Sport Bartosz Bereszyński

Reprezentacja Polski na Stadionie Narodowym w Warszawie pokonała 2:0 Macedonię Północną w eliminacjach EURO 2020. W ten sposób polska kadra na dwie kolejki przed zakończeniem grupowych zmagań zapewniła sobie przepustkę na mistrzostwa Europy. To będzie dla "Biało-czerwonych" czwarty z rzędu udział w finałach tego turnieju. - Wywalczenie awansu było naszym obowiązkiem. Wywiązaliśmy się z zadania. Chcemy wygrać grupę, nie tracić kolejnych bramek, zdobywać bramki i punkty - mówi obrońca reprezentacji Polski Bartosz Bereszyński.

- Jak pan ocenia występ przeciwko Macedonii Północnej?
Bartosz Bereszyński: - Możemy być zadowoleni z tego, że kontrolowaliśmy przebieg meczu od pierwszej do ostatniej minuty. Nie było momentu, w którym Macedończycy przejęliby kontrolę nad spotkaniem. Nie było także takiego momentu, w którym nie mogliśmy wyjść z własnej połowy. Z tego co pamiętam, to rywale groźne sytuacje mieli po stałych fragmentach gry. Nie wiem, czy z akcji stworzyli sobie okazję, po której mogliby strzelić gola. W drugiej połowie Goran Pandev miał piłkę na 2-3 metrze od bramki. Ale była super asekuracja ze strony Jacka Góralskiego i Wojtek Szczęsny złapał piłkę. Oni musieli wygrać, aby dalej myśleć o turnieju. Tym bardziej to dobrze świadczy o nas, że zdominowaliśmy i kontrolowaliśmy mecz. Wykazaliśmy się cierpliwością. Chcieliśmy strzelić gola w pierwszej połowie, ale nie udało się. Jednak cały czas graliśmy konsekwentnie. Wiedzieliśmy, że będziemy mieli sytuacje i w końcu padną bramki.

- Co było kluczem do sukcesu w tych eliminacjach?
- Myślę, że pokazywaliśmy od pierwszego meczu, że gra defensywa naszej drużyny jest dobra. Nie traciliśmy goli. Wiadomo: w niektórych spotkaniach brakowało rozwiązań ofensywnych. Jednak ten fundament jest kluczowy od pierwszego meczu. Tylko ze Słowenią straciliśmy dwie bramki, jedyne w eliminacjach. To jest bardzo dobry wynik. Brawa należą się nie tylko obrońcom i bramkarzowi, ale również całemu zespołowi. Bo to napastnicy zaczynają "naciskać" i odbierać piłki. Z Macedonią Robert Lewandowski dał wiele sygnałów, aby właśnie odbierać piłkę rywalom. Trzeba to pielęgnować i poprawiać rzeczy, które nie do końca są dobre. Musimy skupić się na tym, żeby kreować i stwarzać coraz więcej sytuacji. Tak, jak z Macedonią.

- Z Macedonią Płn. zagrał pan na prawej obronie. Jak się pan czuł na tej pozycji?
- Czułem się swobodnie. Cieszę się, że mogłem w końcu zagrać na tej stronie. Jestem szczęśliwy, że zagrałem na swojej pozycji. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało na następnych zgrupowaniach. Będę robił wszystko, aby tam występować. Reszta to już decyzja szkoleniowca.

- Zabrakło pana w meczu z Łotwą. Nie miał pan chwili zwątpienia, że pierwsza jedenastka się oddala?
- Każdy piłkarz przyjeżdżając na reprezentację chce grać. Trener dał mi do zrozumienia, że mam być gotowy na Macedonię. Byłem zdenerwowany, zły, że nie gram. To rzecz normalna. Ale jednak nie ma mowy o żadnym obrażaniu. To była złość piłkarska. Myślę, że to tylko dobrze świadczy o tym, że tę złość potrafiłem przełożyć pozytywnie na drużynę. Na treningach jeszcze mocniej pracowałem, jeszcze bardziej chciałem udowodnić, że to ja chcę grać. Cieszę się, że dostałem szansę.

- Czy myślicie już o finałach EURO 2020?
- Do turnieju jest dużo czasu. Jeszcze wiele meczów przed nami. Teraz cieszymy się z awansu. Od najbliższego zgrupowania będziemy pielęgnować to co jest dobre. I udoskonalać to, co jest do poprawy. Mamy jeszcze dwa mecze eliminacyjne. Chcemy wygrać grupę, nie tracić kolejnych bramek, zdobywać bramki i punkty.

- Wywalczenie promocji to dla was już normalna sytuacja?
- Wiedzieliśmy, że ten awans jest bardzo blisko. Dzięki poprzednim meczom nasza zdobycz punktowa była na tyle duża, że pozwoliła nam myśleć o tym realnie. Wiedzieliśmy, że zwycięstwo daje nam promocję. Jesteśmy wszyscy bardzo szczęśliwi. Dobrze to świadczy o reprezentacji, że jesteśmy "na ziemi". Ciężko trenujemy, wiemy jakie są nasze obowiązki. Naszym obowiązkiem był awans. Wywiązaliśmy się po prostu z zadania. Euforia? Na pewno była. Jednak to nie jest pierwszy turniej na który jedziemy. Teraz musimy skupić się na tym, aby wygrywać kolejne mecze i dobrze przygotować się do turnieju. A potem pokazać się z dobrej strony na mistrzostwach Europy.

Najnowsze