Jan Tomaszewski był prawdziwym bohaterem mundialu w 1974 roku i w dużym roku dzięki jego wspaniałym interwencjom Polska sięgnęła po trzecie miejsce światowego czempionatu. Do historii występów Tomaszewskiego na mistrzostwach świata przeszedł m.in. występ ze Szwecją, gdzie golkiper obronił rzut karny, a reprezentacja wygrała 1:0 z wyjątkowo wymagającym rywalem. Jak wspominał emerytowany piłkarz w 2014 roku w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", na 20. lat od rzutu karnego przeciwko Skandynawom doszło do swego rodzaju nieformalnego rewanżu, który wyglądał jednak zupełnie inaczej niż w trakcie mistrzostw świata w RFN.
Jan Tomaszewski obronił niezwykle ważny rzut karny. 20 lat później doszło do rewanżu]
Jak wspomniał Tomaszewski, 20 lat po swoim wybitnym meczu ze Szwedami spotkał się z piłkarzem, którego rzut karny wtedy obronił, a więc ze Stefanem Tapperem. Mimo że w 1974 roku Tomaszewski w piękny sposób obronił jego "jedenastkę", tak dwie dekady później, to były pomocnik Malmoe i reprezentacji "Trzech Koron" był górą.
- 20 lat po mundialu szwedzcy dziennikarze przywieźli go do Łodzi. Strzelał mi karne na stadionie ŁKS. Na pięć prób, pięć razy piłka w siatce. - opowiadał Tomaszewski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".
Polska - Szwecja. Skład Polski na mecz ze Szwecją. Kogo wystawi Czesław Michniewicz?
Aby zobaczyć zdjęcia Jana Tomaszewskiego z wnukiem, przejdź do galerii poniżej.
Tomaszewski miał pewien problem, który przeszkodził mu w rewanżu z Tapperem. Szwed miał propozycję
- Biologii nie oszukasz. Co z tego, że trzy razy wyczułem jego intencje, że znowu stosowałem tę moją receptę z markowaniem ruchów, skoro nie mogłem spowodować, by 110 kilogramów ciała błyskawicznie rzuciło się w prawą lub lewą stronę. Tapper widział, z jakim problemem się zmagam, więc zaproponował, że będzie mi mówił, w który róg zamierza strzelić, ale tylko machnąłem ręką, niepotrzebne mi były fory. Niech się chłop cieszy, że pięć razy pokonał emeryta. Ważne, że na mundialu to ja byłem lepszy. - opowiadał były bramkarz reprezentacji Polski.