Karol Angielski

i

Autor: ap, archiwum prywatne

Rozmowa SE

Karol Angielski podjął błyskawiczną decyzję. Grający w Turcji zawodnik nie zastanawiał się długo po tym, co przeżył

2023-02-13 20:40

Karol Angielski jeszcze kilka dni temu w dotkniętej trzęsieniem ziemi Turcji drżał o swoje bezpieczeństwo, jak również swojej dziewczyny. W Turcji zrobiło się spokojniej, a piłkarz Sivassporu wykorzystał nadarzającą się okazję, i na kilka dni wpadł do Polski. "Super Expressowi" opowiedział o sytuacji w Turcji i 11-godzinnej podróży do Polski.

Super Express: - Skąd pana nagła obecność w Polsce?

Karol Angielski: - Wszystko odbyło się błyskawicznie i z moją dziewczyna podjęliśmy spontanicznie decyzję o przyjeździe do Polski. W miniony piątek miałem mieć trening z drużyną po południu, później dostałem informację, że jednak będzie rano a po kilkunastu minutach następną, że nie będzie wcale. A kolejna wiadomość była taka, że dostajemy 6 dni wolnego. Podjęliśmy z Lidią szybko decyzję, że jedziemy do Polski, bo chcieliśmy bardzo zobaczyć naszych rodziców i bliskich. Walizki pakowaliśmy w biegu w ciągu godziny i wyruszyliśmy w podróż.

- Łatwo było wydostać się z Sivas, które też nawiedziły wstrząsy wtórne?

- Był problem z podróżą i to duży. Nie było wolnych miejsc w samolotach z Sivas do Stambułu, jak również z Ankary. Najlepszym wyjściem było dostanie się do Antalyi i tak zrobiliśmy. Nie zastanawialiśmy się długo, w Sivas wzięliśmy taksówkę do Antalyi, i jechaliśmy przez 7 godzin. Ale ani to, ani koszty nie miały znaczenia. Jeśli raz na pół roku dostaje się w klubie wolne, a do tego w tak specyficznej sytuacji, to było najważniejsze. W Antalyi czekaliśmy godzinę na samolot i mieliśmy lot bezpośredni, a łącznie po 11 godzinach dotarliśmy do Polski.

- Koledzy z drużyny też polecieli do swoich krajów?

- Tak, jest nas chyba szesnastu obcokrajowców i wszyscy wyjechali do swoich rodzin. Jeden powiedział, że leci do Dubaju, ale twierdził, że tam przebywa jego rodzina. Jest faktem, że wszystkie lotniska w Turcji są bardzo oblegane.

Legendarny trener o Fernando Santosie. Mówi o podporządkowaniu się jego zasadom, zwraca uwagę na szczegół z pierwszej konferencji

- Jak wygląda Turcja po trzęsieniu ziemi?

- Przemieszczaliśmy się na obszarze na którym były tylko wstrząsy wtórne. W Sivas nie było ofiar śmiertelnych, ani zawalonych budynków. Jedyne ślady to pęknięcia jezdni po wstrząsach. W drodze do Antalyi też nie widzieliśmy żadnych zniszczeń. Jedyne, co zwróciło moją uwagę, to oblegane stacje benzynowe. Kupowano również paliwo do beczek na zapas, być może w obawie przed kolejnymi wstrząsami. Za dwa dni muszę być z powrotem w Sivas, bo 16. lutego mamy pierwszy trening.

- Można myśleć i skoncentrować się na piłce, po tym co stało się przed tygodniem, gdy trzęsienie pochłonęło tysiące ofiar w południowo-wschodniej części Turcji?

- Najlepiej byłoby zostać teraz w Polsce, wśród najbliższych, tym bardziej, że mam kilka spraw do załatwienia. Turecka federacja piłkarska podjęła decyzje, że 3-4 marca wznowione będą rozgrywki ligowe. Ale tak naprawdę, to obecnie cały kraj jest sparaliżowany. Nie wiem, czy to jest najlepszy pomysł, żebyśmy już wznawiali ligę. Wielu ludzi jest zaginionych czy wciąż pozostaje pod gruzami. Z informacji mediów tureckich wynika, że 15 mln osób straciło dach nad głową.

- Pana sytuacja sportowa w Sivassporze nie jest korzystna, bo jest pan tylko rezerwowym wchodzącym z ławki. Czy ten fakt, jak również ostatnie wydarzenie mogą sprawić, że wyjedzie pan z Turcji?

- Wiadomo, że teraz jest za późno na wyjazd, bo w większości krajów okno transferowe jest zamknięte, ale mam różne myśli w głowie. Jeśli człowiek nie jest zadowolony z sytuacji w klubie, a tak jest w moim przypadku, to będę szukał najlepszych rozwiązań, żeby się rozwijać i grać mecze w pełnym wymiarze. Tak jak to było przed wyjazdem z Polski. Nie zamykam się na różne zapytania. Jeśli byłaby konkretna i sensowna oferta, to na pewno pomogłoby podjąć decyzję. Wielu zawodników grających w Turcji zastanawia się nad wyjazdem. Pieniądze pieniędzmi , ale bezpieczeństwo własne i rodziny jest najważniejsze.

- Powrót do Polski wchodzi w grę?

- Nie zastanawiałem się nad tym.

Godziny grozy Karola Angielskiego i jego dziewczyny w Turcji. Ewakuacja z mieszkania, strach przed wstrząsami wtórnymi [ZDJĘCIA]

Nasi Partnerzy polecają
Najnowsze