„Super Express”: - To sezon polskiego napastnika w Turcji?
Jacek Cyzio (w Turcji był piłkarzem klubów: Trabzonspor i Karsiyaka): - Pierwsza runda w jego wykonaniu była wyborna. Można powiedzieć, że na tym etapie rozgrywek rozgrywa sezon jak z bajki. Życzę mu, aby nie zatracił skuteczności, bo przed reprezentacją Polski eliminacje do mistrzostw świata. Niech strzela dalej, a na koniec rozgrywek niech cieszy się z wywalczenia snajperskiej korony.
- Uważa pan, że Piątek na dobre odpalił te swoje pistolety, które pokazuje po zdobytych bramkach?
- On umie strzelać gole. Robił to we Włoszech, ale później miał różne zakręty. W Turcji zaaklimatyzował się, choć też potrzebował czasu. Czuje się tutaj dobrze, wkomponował się w to towarzystwo. Oczekiwania wobec niego są duże, ale on nie zawodzi. Dlatego kibicuję mu, żeby wiodło mu się jak najlepiej. Ale przestrzegam go przed jednym.
- Co ma pan na myśli?
- Niech nie zmienia czasem klubu. Wiadomo, że z każdą zdobytą bramką przypomina o sobie, robi się o nim głośno. Wzbudza zainteresowanie innych klubów. Uważam, że nie powinien robić głupich ruchów, gdyby na przykład ktoś teraz rzucił na stół ofertą z Włoch. Skoro mu tak dobrze idzie, to powinien to kontynuować w Turcji. Nad ewentualnym transferem zastanawiałbym się dopiero po sezonie. Niech potwierdzi formę i strzeli kolejne dwanaście goli. Takie cele powinien sobie wyznaczać.
- Najważniejsze w tym momencie jest to, aby Krzysztof Piątek nagle nie wyhamował, lecz dalej dawał się we znaki konkurentom. Niech robi swoje. Musi po prostu być regularny i powtarzalny - mówi Jacek Cyzio, były napastnik m.in. Trabzonsporu, w rozmowie z Super Expressem.
- Zmienil się w Turcji?
- Nabrał pewności siebie. Podoba mi się ta jego pazerność na gole. Ale taki musi być napastnik. Wierzę w niego. Chciałbym, aby został tym królem strzelców. Liga turecka nie jest łatwa dla napastnika, bo obrońcy grają bardzo agresywnie w kontakcie. Turcy mocno prowokują, mają to we krwi. Grając w Trabzonsporze toczyłem z nimi wiele takich bitew, po których byłem poobijany. Piątek jednak radzi sobie z nimi. Dlatego powtórzę, że najważniejsze w tym momencie jest to, aby nagle nie wyhamował, lecz dalej dawał się we znaki konkurentom. Niech robi swoje. Musi po prostu być regularny i powtarzalny.
- W klasyfikacji strzelców za plecami reprezentanta Polski mocne nazwiska: Dżeko, Immobile, Osimhen...
- A jest jeszcze Icardi, który w mojej ocenie jest z nich najgroźniejszy. Jednak każdy z nich jest w stanie sięgnąć po koronę króla strzelców. Grają w silniejszych klubach, które będą walczyły o mistrzostwo. W Galatasaray i Fenerbahce o wiele łatwiej bić się o tego króla. Ale niech dalej oglądają plecy Piątka.
- 4 stycznia przed Polakiem mecz ligowy z Adaną Demirsporem. Powiększy dorobek?
- W ubiegłym sezonie zaliczył z tym rywalem hat-tricka. To dobra okazja, żeby ze słabszym rywalem coś strzelić i znów odskoczyć rywalom.
- Później poprzeczka idzie w górę, bo dwa spotkania z Galatasaray: najpierw w Pucharze Turcji, potem w lidze.
- Niech zadzwoni, to podpowiem, jak strzelić z Galatasaray, bo miałem na nich patent. W razie czego służę radą. Bramkarz Hayrettin, z którym się zaprzyjaźniłem, miał mnie dość po każdym występie. Ale z Fenerbahce, czy Besiktasem też trafiałem. Dlatego cenią mnie w Trabzonie. Mówiłem im wtedy, żeby ze słabszymi rywalami strzelali inni (śmiech). Dlatego Piątek niech też się wykaże na tle mistrza.
Ryoya Morishita wysoko zawiesza sobie poprzeczkę w Legii. To jest celem Japończyka, podoła wyzwaniu?