Raymond Domenech, były trener Francji, dla "SE": Polacy, brońcie się, nawet drakońskimi metodami!

2020-03-20 12:46 Piotr Koźmiński
Raymond Domenech
Autor: Piotr Grzybowski/Super Express Raymond Domenech

Raymond Domenech (68 lat), jeden z najbardziej znanych francuskich trenerów, wicemistrz świata z Francją w 2006 roku, autor bestsellerowej książki "Straszliwie sam", opowiada "Super Expressowi" o tym co dzieje się teraz we Francji, ostrzega też nas, Polaków, prosząc, abyśmy nie popełnili tym samych błędów co Francuzi czy Włosi. Domenech znany jest z tego, że ma szersze spojrzenie na świat (w młodości był aktorem), interesuje go nie tylko futbol, ale i wyzwania stojące przed światową społecznością. A tych teraz nie brakuje.

Super Express: - Jak obecnie wygląda sytuacja we Francji?
Raymond Domenech: - Praktycznie wszystko, co nie jest niezbędne do funkcjonowania, pozamykane. Życie zamarło. Można wychodzić tylko w uzasadnionej sprawie. Wszystko co kojarzyło się do tej pory z życiem na zewnątrz, kawiarnie, restauracje, puby, kina, teatry... Wszystko stanęło. Kto mógł, wyjechał z Paryża, na przykład do swojego drugiego domu, poza stolicą. Reszta, jeśli nie musi pracować, ma siedzieć w domu.

- Jeszcze niedawno było jednak inaczej. Wielu Polaków z niepokojem patrzyło na to, co się dzieje we Francji - miejsca, o których pan mówił, były pełne ludzi.
- Moim zdaniem straciliśmy 15 dni, zareagowaliśmy za późno. Widząc rozwój sytuacji we Włoszech potrzebna była szybsza i bardziej zdecydowana reakcja. Niestety, to nie nastąpiło, a czasu już nie odzyskamy. Staliśmy się trochę ofiarami naszego stylu bycia. My, narody Morza Śródziemnego, uwielbiamy życie na zewnątrz i bardzo trudno nas zagonić do domów. Niestety, teraz tak trzeba. Powtarzam: my popełniliśmy błąd i apeluję do Polaków: nie zróbcie tego samego, żeby nie doszło do katastrofy i u was.

- Mamy taką akcję "zostań w domu". Pan jest za izolacją? Bo tu też nie wszyscy są zgodni...
- Ależ oczywiście, że jestem! Nie ma innego wyjścia. Po prostu nie ma. Przecież wszyscy wiemy, jak roznosi się wirus, między ludźmi. No to przecież oczywistym jest, że im mniej kontaktów, tym mniej chorych. To bardzo proste. Bardzo was, Polacy proszę, korzystając z okazji i tego wywiadu: nie wychodźcie jeśli nie musicie, zostańcie w domach. Powiem więcej: nie bójcie się sięgnąć po drakońskie metody, bardzo kategoryczne, gdyby apele o pozostanie w domu nie pomagały.

Raymond Domenech
Autor: East News

- Czyli, tak, jak pan mówi, izolacja w tym momencie to najlepsze wyjście...
- Powiem szczerze, że nie lubię słowa "izolacja" w tym kontekście. To znaczy: dla mnie to nie izolacja, tylko pozostanie w domu. Nikt nas przecież nie izoluje od naszych bliskich, jesteśmy z nimi. To dom, a nie więzienie! A zatem już tak na to nie narzekajmy. Jak mówię, to okazja, żeby przewartościować swoje życie, spojrzeć na nie z innej perspektywy. Zacząć żyć bardziej własnym życiem, niż innych. Moim zdaniem to się na przykład odnosi do grup kibicowskich: wiele z nich żyje od meczu do meczu, od wyjazdu do wyjazdu, żyje bardziej życiem piłkarzy i drużyny, niż swoim. Teraz jest okazja, aby to zmienić. Odkryć coś nowego w sobie i dla siebie.

- Nieuchronnie zmierzamy do świata piłki. Rozgrywki stoją, ale to oczywiste...
- Tak, skoro hasło "zostań w domu" ma obowiązywać, to trzeba robić tylko to co niezbędne. Piłka nożna to spektakl, "cyrk", a teraz nie pora na to. To spektakl dla widzów, ale w tych czasach 30-40-50 tysięcy widzów na trybunach oznaczałoby katastrofę z punktu widzenia rozprzestrzeniania się choroby.

- EURO 2020 też przeniesione...
- Nie było innego wyjścia. Jeśli się da, to przede wszystkim trzeba dokończyć ligi. I umówmy się: dla kibiców ligi w ich krajach są ważniejsze niż EURO czy mistrzostwa świata. Dlatego priorytetem jest dokończenie rozgrywek ligowych, a dopiero potem myślenie o EURO czy mundialu. Oczywiście, UEFA i FIFA powinny to koordynować, teraz okaże się jaka jest siła wpływu tych organizacji na piłkę. Bo to musi być spójne: nie może być tak, że na przykład Anglicy kończą w czerwcu, Francuzi przeciągną, a Polacy zrobią jeszcze inaczej. Jeśli każdy będzie robił jak chce na swoim podwórku, to zrobi się totalny burdel. Działania muszą być spójne.

- Zaczyna się teraz dyskusja, czy piłkarze nie zarabiają za dużo. Bo w chwili próby nie jest to najważniejszy zawód, na pierwszej linii frontu są lekarze, pielęgniarki, policjanci, kasjerki...
- Oczywiście, te zawody należy docenić. Mam nadzieję, że tak się właśnie stanie. Natomiast co do piłkarzy... Zawsze ktoś będzie chciał zbudować lepszy zespół, zawsze ktoś będzie chciał sięgnąć po Messiego, Ronaldo, czy Lewandowskiego. Ergo: będą chciały zapłacić więcej. Uważam,że kluby powinny działać w ramach finansowego fair play.

- Wracając do pandemii: gdzie pan teraz przebywa?
- W Bretanii, mam tu dom z przyjemnym ogrodem. Cisza, spokój. Można spacerować i myśleć nad tym wszystkim. Świat już dawno nie stał przed takim wyzwaniem, to chyba coś jak dżuma kiedyś. Nie dotyczy to wioski, miasta, kraju, ale całego świata. I tylko wspólnym wysiłkiem, na polu medycznym, ekonomicznym i każdym innym możemy to przejść. Inaczej się nie uda. Nie wiem jaki chce Pan dać tytuł tej rozmowy, jak sformatować nasz wywiad, ale mam jeszcze raz prośbę: Polacy, brońcie się, nie popełnijcie tych samych błędów co my! Z tego co pan mówi, po liczbie chorych i ogólnej sytuacji u was, jeszcze nie jest za późno, jeszcze macie czas. Nie zmarnujcie go!!!

Najnowsze