Spotkanie przy Łazienkowskiej cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Z tak "atrakcyjnym" rywalem Legia nie mierzyła się od sezonu 2016/17, gdy zagrała w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Stołeczny klub poinformował, że wszystkie bilety zostały wyprzedane. Mimo to na trybunach nie zasiądzie komplet widzów – wszystko za sprawą niespodziewanej decyzji Chelsea i natychmiastowej reakcji Legii.
Londyńczycy ogłosili, że otrzymali od Legii jedynie... 742 bilety. To znacznie mniej, niż przewidują przepisy – klub z Warszawy powinien udostępnić gościom około 1,5 tysiąca miejsc, co stanowi 5% pojemności stadionu. Jak donosi „Daily Mail”, Chelsea nie jest zadowolona z decyzji Legii i prowadzi zakulisowe rozmowy z UEFA w sprawie zwiększenia puli biletów. Okazuje się jednak, że ruch warszawskiego klubu był odpowiedzią na działania londyńczyków.
ZOBACZ: Carlo Ancelotti przed sądem: grozi mu prawie pięć lat więzienia za oszustwa podatkowe
Obawy angielskiej policji
Według serwisu Legia.Net, jeszcze w zeszłym tygodniu przedstawiciele Legii odwiedzili Londyn i uzyskali zapewnienie, że Chelsea przekaże im 2177 biletów – maksymalną liczbę wejściówek dla kibiców gości na Stamford Bridge, które mieści 40 341 widzów.
W poniedziałek Legia otrzymała informację, że londyński klub zmniejszył tę pulę do 1020 miejsc. Podobna sytuacja miała miejsce podczas meczu rewanżowego z Aston Villą – pierwotnie warszawiacy mieli otrzymać 3 tysiące biletów, ale ostatecznie dostali tylko 1700.
Można przypuszczać, że decyzja Chelsea wynikała z obaw brytyjskiej policji związanych z przyjazdem fanów Legii.