Puchacz wskazuje najlepszego piłkarza Lecha. Mówi o nim, że to kocur [WIDEO]

2020-10-22 17:19 Marcin Szczepański
Tymoteusz Puchacz
Autor: Cyfrasport Tymoteusz Puchacz

Piłkarze Lecha zmierzą się z Benfiką Lizbona w pierwszej kolejce fazy grupowej Ligi Europy. - Chciałbym, abyśmy potwierdzili w fazie grupowej wszystko to, co pokazaliśmy w eliminacjach i za co byliśmy tak chwaleni – mówi nam Tymoteusz Puchacz (21 l.), obrońca wicemistrza Polski, który z nadziejami przystępuje do rywalizacji w europejskich pucharach.

- W którym momencie uwierzyłeś, że Lech może awansować do fazy grupowej Ligi Europy?

Tymoteusz Puchacz: - Dobre pytanie. Wydaje mi się, że takim przełomowym momentem była wygrana z Hammarby. W drugiej połowie zdominowaliśmy szwedzki zespół. Poczuliśmy, że jesteśmy w stanie rywalizować z innymi na dobrym poziomie. Poczuliśmy dużą pewność siebie. Choć wtedy jeszcze faza grupowa wydawała się nam bardzo odległa.

- Jednak przez eliminacje przeszliście jak burza.

- Gra była atrakcyjna dla kibiców. Straciliśmy w czterech spotkaniach jednego gola, ale w obronie nie zawsze było pięknie. Jeśli ktoś nie oglądał naszych meczów, to patrząc tylko na wyniki mógł się zachwycić: wow, wygrali wysoko, ale łatwo im poszło. Ale wbrew pozorom to wcale nie było tak łatwo jak się mogłoby wydawać. Zagraliśmy super mecze, ale chciałbym docenić klasę rywala. Bo naprawdę graliśmy z dobrymi zespołami. Musieliśmy się namęczyć i napracować, aby przedostać się do następnej rundy.

- Jakie masz oczekiwanie przed startem fazy grupowej Ligi Europy?

- To super sprawa, że możemy zagrać w tych rozgrywkach. Jednak dużym minusem jest to, że przez pandemię koronawirusa naszych meczów na żywo nie będą mogli oglądać kibice. Wyobraź sobie, jakby to wyglądało jakbyśmy grali przy wypełnionych trybunach! Miałbym piękne wspomnienia i byłoby co opowiadać po latach dzieciom. Ale trzeba się dostosować. Oczywiście podejdziemy z takim samym zaangażowaniem, bo dla nas to wielka rzecz, że jesteśmy w tym miejscu.

O dwóch takich co robią furorę w Polsce. Ten duet trzęsie Ekstraklasą [WIDEO]

- W pierwszej kolejce zagracie z Benfiką. To najsilniejszy zespół w grupie?

- Zdaję sobie sprawę, że Benfica to wielki klub, który wydał dużo pieniędzy na transfery, że w jej kadrze są piłkarze, których oglądałem w telewizji. Ale my także mamy dobrych piłkarzy jak na przykład Jakub Moder, który trafił do Brighton. Jest Pedro Tiba, który zna najlepiej portugalski klub. I tak mogę mówić o kolejnych chłopakach. W futbolu już było wiele takich scenariuszy, że ten słabszy pokonał bardziej utytułowanego rywala. Przed rokiem zachwycał Ajax, który był rewelacją i dotarł do półfinału Ligi Mistrzów. Najważniejsze, aby nie oddać meczu z Benfiką jeszcze przed jego rozpoczęciem. Musimy skupić się na sobie. Zawsze w takich momentach przypominają mi się słowa taty.

- Co ci doradzał?

- Zawsze mi to wpajał do głowy i powtarzał: „Nieważne z kim będziesz rywalizował. Masz pokazać, że jesteś od niego lepszy”. Tego mnie nauczył. Od razu przypomina mi się mecz Legii z Realem w Lidze Mistrzów. Skończyło się remisem 3:3 w Warszawie. Czy taki wynik byłby możliwy, gdy piłkarze Legii nie wierzyli w to? Bartek Bereszyński mierzył się wtedy z Cristiano Ronaldo. I rozegrał dobry mecz. Czyli można. Trzeba się starać i wierzyć.

- Występy w Lidze Europy to dla młodych piłkarzy Lecha okno wystawowe?

- Wiem, że teraz wszyscy o nas mówią, że zrobiło się o nas głośno. Wiadomo, że będziemy obserwowani. Lech jest moim klubem, marzyłem o tym, żeby w nim występować. Dlatego nie patrzę na moje indywidualne ambicje. Chcę, żeby Lech dobrze grał, żeby błysnął i pokazał się w Europie. Chciałbym jak najwięcej zaproponować drużynie od siebie. Chciałbym, abyśmy potwierdzili w fazie grupowej wszystko to, co pokazaliśmy w eliminacjach i za co byliśmy tak chwaleni.

Miał pocisk w nodze. Jak "dmuchnął", to drżała bramka. Tak dojrzewał młody talent kadry

Wyświetl ten post na Instagramie.
Nawet nie wiem jak mam zacząć, w jakiej formie przedstawić to co chciałbym przekazać w tym poście. Chętnie bym Ci to powiedział w twarz, ale jedyne co mogłem Ci powiedzieć w trakcie dopinania transferu to : ,,ale dżem” ,,nie możliwe” ,,nie ma takich rzeczy” , wraz z wielkim uśmiechem na twarzy. Nie do końca nam się chciało wierzyć w to co się działo, a teraz jest już faktem. Dlatego pisze teraz do Ciebie tą sentymentalna laurkę, mam nadzieje że Ci się spodoba. Naszą znajomość zaczynamy w akademii we Wronkach. Początek to typowo dwóch małolatów z zajawką na rap i granie w piłkę i w fife. Tak mi się kojarzy początek naszej przyjaźni. Głośniczek z którego lecą rapsy, dwa pady fifka i luźna gadka. Punktem który nas najbardziej do siebie zbliżył wydaje mi się wspólny pokój na młodzieżowych reprezentacjach. Tam dzieliliśmy się marzeniami, obawami , zajawkami i oczywiście słuchaliśmy sobie rapu. Przez lata w których dorastałem byłeś ze mną wszędzie. Jesteśmy kumplami z ławki, boiska, mieszkania. Razem byliśmy na wypożyczeniu daleko od domu, razem gralismy w juniorach, rezerwach, trafiliśmy do pierwszej druzyny, jeździliśmy na kadre, mieszkaliśmy razem,wspolne wakacje,wspolne sylwestry żeby zacząć wspólnie grac w Lechu Poznań i spełniać nasze marzenia. Dzisiaj jesteś zawodnikiem Premier League. Jesteś moją inspiracją, jestem z Ciebie strasznie dumny. Nie złamały Cię setki niepowodzeń i spełniłeś nasze wspólne marzenia. Zabawa dopiero się zaczyna. Przed nami jeszcze mnóstwo smutków, radości, zwycięstw i porażek. Zawsze możesz na mnie liczyć i strasznie się ciesze z drogi ktora przeszliśmy i z historii którą napiszemy. Kocham Cię Braciszku, Puszka Post udostępniony przez @ puszka.27

- Już wypromował się Jakub Moder, który za 11 mln euro został sprzedany do angielskiego Brighton. A ty w kierunku której ligi spoglądasz?

- Mamy październik, okienko jest zamknięte. Mój wzrok skierowany jest na ten moment na stadion przy Bułgarskiej 17. Tylko tam spoglądam. Jestem szczery. Nie rozmyślam nad tym co może być ze mną w przyszłości. Liczy się dla mnie tu i teraz.

- Bardziej pytałem o ulubioną ligę niż o transfer. Premier League czy może Bundesliga?

- Zdecydowanie Premier League. Podobnie jak „Modzia”. Dlatego bardzo się cieszyłem z tego, że udało mu się spełnić marzenie. To mój przyjaciel, który przeszedł taką samą drogę jak ja. Jest dla mnie inspiracją i przykładem do naśladowania. Pokazał nam, że wszystko można osiągnąć.

- W ciągu kilku miesięcy Moder zrobił niesamowity progres. Znasz go doskonale. Spodziewałeś się tego po nim?

- To jest taki kocur, że nawet nie wiem jak to wyrazić. Znałem jego możliwości, bo wiele wspólnie w życiu prywatnym jak i piłkarskim przeszliśmy. Wydaje mi się, że on sam ich nie był pewien tak bardzo jak ja. Strzelił gola z Rakowem, potem z Lechią (przypisano jako samobójcze trafienie bramkarza Dusana Kuciaka - przyp. red) - to były kluczowe momenty, gdy uwierzył w siebie. Ale uwierzył tak mocno, że pomyślałem o nim „co za gość”. Zrobił się tak odważny na treningach. Ten jego skok, ta zmiana w nim, to było coś niesamowitego. I co? A teraz zapłacono za niego 11 baniek.

Były kadrowicz nie ma wątpliwości. Brighton zrobi gwiazdy z młodych Polaków [WIDEO]

- A u ciebie nastąpiła zmiana?

- Mamy inną osobowość. Mam swój sposób patrzenia na świat. Niektórym może się to nie podobać. Zdaję sobie sprawę, że moje wypowiedzi nie wszystkim przypadną do gustu. Wiem, że mogę być odbierany w ten sposób, że jestem buńczuczny, może nawet arogancki. Nie udaję kogoś innego niż jestem. Nie jestem przesadnie pokorny.

- Zawsze taki byłeś?

- Tak. Niedawno napisał do mnie kolega z Zielonej Góry. Przeczytał moją wypowiedź o Mainz, którą mi się wytyka. Przypomniał sytuację sprzed lat. Grając w UKP Zielona Góra opowiadałem kolegom, że mogłaby przyjechać do nas nawet młodzieżówka Barcelony, a i tak byśmy z nią wygrali. Rozumiesz, do czego zmierzam?

Gwiazda Cracovii bardzo ceni polskiego piłkarza. Mówi, że jest najlepszy

- Jesteś ambitny i stawiasz przed sobą duże wymagania?

- Dokładnie. To nie pycha, buta czy arogancja z mojej strony. Tyle, że ktoś to czytając może pomyśleć: co za debil, co on za głupoty wygaduje. Mówiłem tak nie dlatego, że nie miałem szacunku do rywala. Po prostu zawsze mierzyłem wysoko. Całą drogę życiową i piłkarską opieram na wierze. Wierzę w siebie, w pracę, którą wykonuję i Boga. To mi pomaga w rozwoju. I chcę wygrywać, chcę być coraz lepszy i lepszy. To mnie interesuje, do tego dążę. Jak mamy pokonać Benfikę, jeśli nie będziemy w to wierzyć? Nie możemy przecież opuścić głów. Ja chcę wygrać. I wiem, że jest to możliwe.

- Pamiętasz występy Lecha w fazie grupowej Ligi Europy?

- Były w sumie trzy starty. Uzbierało się więc trochę niezapomnianych meczów. Utkwił mi w głowie sezon, gdy w grupie trafili na Juventus, Manchester City, Salzburg. Tamta drużyna była na straconej pozycji, a mimo to potrafiła z takimi firmami grać jak równym z równym. Nawet wyszła z grupy. I to powinno być dla nas drogowskazem.

Rewelacyjny Raków musi na niego uważać. Trener lidera ostrzega przed JESUSEM

Najnowsze