Rewelacyjny Raków musi na niego uważać. Trener lidera ostrzega przed JESUSEM

2020-10-17 15:30 Marcin Szczepański
Raków Częstochowa
Autor: Cyfrasport Raków Częstochowa

W tym sezonie piłkarze Rakowa wyrastają na rewelację rozgrywek. Niespodziewanie zespół z Częstochowy po raz pierwszy w historii klubu prowadzi w tabeli Ekstraklasy. Ostatnie sukcesy ekipy spod Jasnej Góry to zasługa trenera Marka Papszuna, który pracuje z zespołem od kwietnia 2016 roku. - Rywale będą chcieli ostatnie niepowodzenia odbić sobie na nas. Ale nie ułatwimy im zadania. Jedziemy do Zabrza po wygraną – zapowiada na naszych łamach trener Rakowa przed hitowym starciem z Górnikiem w 7. kolejce polskiej ligi.

„Super Express”: - Wywalczył pan z Rakowem dwa awanse, a teraz wprowadził go na fotel lidera Ekstraklasy. Czuje pan satysfakcję?

Marek Papszun (46 l., trener Rakowa Częstochowa): - Przyznaję, że to miły moment, historyczna chwila dla klubu i dla kibiców. Pojawiło się wiele sms-ów z gratulacjami. Jednak nie zaprząta mi to mocno głowy. Trzeba dalej pracować tak jak teraz, aby jak najdłużej utrzymać miejsce w czołówce. Ale z optymizmem patrzę w przyszłość.

- Czuje pan wsparcie ze strony właściciela klubu Michała Świerczewskiego?

- Tak, każdego dnia i na każdym kroku. Może zabrzmi to nieskromnie, ale zasłużyłem na to. Prowadzimy klub i zespół w odpowiednim kierunku, bez żadnych dużych zawirowań. Zaufanie jest obustronne. Oparte na tym, co wspólnie zrobiliśmy. Gdy nawet były trudniejsze momenty, to wiedzieliśmy, jak sobie z nimi poradzić.

Miał pocisk w nodze. Jak "dmuchnął", to drżała bramka. Tak dojrzewał młody talent kadry

- Dołączył pan do Rakowa w kwietniu 2016 roku. Szybko zleciało?

- Niebawem będzie pięć lat. To dobry okres dla mnie. Było kilka emocjonujących momentów. Zbiega się to z jubileuszem klubu - 100 lat istnienia. Mam nadzieję, że osiągniemy historyczny wynik. Dłużej niż w Rakowie pracowałem tylko w Białołęce, gdzie zaczynałem. Uzbierało się tam sześć lat, ale pełniłem różne funkcje.

- Co ciekawe, trener Brosz pracuje w Zabrzu od czerwca 2016 roku. To przepis na sukces w ekstraklasie?

- Trener Brosz przejął zespół po spadku, wrócił z nim do ligi, grał w pucharach. Duży szacunek dla działaczy za wiarę w trenera i w to co robi. Dobrze zdiagnozowano problem od środka i teraz przynosi to plony. Mój Raków też ciągle idzie do góry. Nie było żadnych zawirowań. Jeśli ktoś mówi, że mieliśmy kryzys w pierwszej lidze, gdzie na początku nie wygraliśmy pięciu meczów, to tylko mogę się uśmiechnąć pod nosem. Kryzys jest wtedy jak nie ma wyników w dłuższym okresie.

Ważne słowa selekcjonera o czołowym graczu kadry. "Należy mu się szacunek"

Marek Papszun
Autor: Cyfrasport Marek Papszun

- Jest niedosyt po ubiegłym sezonie?

- Mogliśmy osiągnąć zdecydowanie więcej. Mam na myśli awans do grupy mistrzowskiej, bo tam wszystko się mogło zdarzyć. Niewiele zabrakło. Traktowano nas jak beniaminka. Kilka decyzji sędziowskich nie było dla nas korzystnych i miało odbicie na wyniku. Z drugiej strony: cel - czyli utrzymanie w lidze, został osiągnięty szybko i bez najmniejszych trudności. 10. miejsce też jest dobre. Do wszystkiego w życiu trzeba spokojnie dojść. Widocznie tak miało być.

- Jaki cel wyznaczył pan sobie na ten sezon?

- Osiągnięciem będzie wywalczenie historycznego miejsca w Ekstraklasie. Na razie najlepsze miejsce Rakowa to ósma pozycja. Wszystko powyżej tej lokaty będzie dla nas sukcesem. Byłoby to takie piękne podsumowaniem obchodów 100-lecia istnienia klubu.

- Cztery mecze bez porażki, w tym trzy wygrane z rzędu. Spodziewał się pan tak obiecującego startu?

- Czuję niedosyt, bo mogliśmy mieć w dorobku o dwa-trzy oczka więcej. Można było wywalczyć punkt z Legią, a z Cracovią mieliśmy wygraną, ale pomyłki sędziowskie zadecydowały o remisie. Bramka ze spalonego brutalnie odebrała nam triumf w Krakowie.

Polak bohaterem w Ameryce. Wybrali go "Piłkarzem meczu" w MLS [WIDEO]

- Tomas Petrasek, który przeszedł z panem i Rakowem drogę z drugiej ligi do Ekstraklasy, wyrósł na gwiazdę ligi. Teraz zadebiutował w reprezentacji Czech. Nie zapomniał o tych, którzy mu pomogli się tam znaleźć. To lider pana zespołu?

- Nasze historie i charaktery są podobne. To nie jest przypadek, że Tomas znalazł się w kadrze. Zachowuje się kapitalnie, bo wie, kto mu pomógł w wielu momentach. To nie tylko ja, sztab czy właściciel. On to mocno docenia. To pokazuje jakim jest człowiekiem. Dużo nas łączy nas pod kątem osobowościowym. Podejście do pracy, szacunek do ludzi, troski do innych - nadajemy na tych samych falach. Jest kapitanem i liderem Rakowa. Jest w reprezentacji Czech i to jest kapitalna historia, która może być motywacją dla innych. Nie jest już młodzieniaszkiem, a mimo to dostał się na szczyt. Brawo.

- Rewelacją rozgrywek jest także Górnik. Zaskoczył pana wicelider?

- Tak, a u siebie ten zespół jest bardzo groźny. Przygotowania nie były łatwe, bo kilku zawodników rozjechało się na mecze reprezentacji i pracowaliśmy w okrojonym składzie. Ostatnio zabrzanie pogubili punkty z Wisłą Kraków i Zagłębiem, ale wcale tak nie musiało się stać. Na pewno nie byli gorsi od rywali. Teraz będą chcieli tamte niepowodzenia odbić sobie na nas. Ale nie ułatwimy im zadania. Jedziemy do Zabrza po wygraną.

Były kadrowicz nie ma wątpliwości. Brighton zrobi gwiazdy z młodych Polaków [WIDEO]

Jesus Jimenez
Autor: Cyfrasport Jesus Jimenez

- Najlepszym strzelcem ligi jest Jesus Jimenez, który strzelił pięć goli. Hiszpan to najgroźniejsza broń Górnika?

- Zdecydowanie trzeba niego uważać. Uważam go za lepszego zawodnika w ataku niż Igor Angulo. Bo jest bardziej wszechstronny, bierze większy udział w grze. Przy tym jest niebezpieczny i skuteczny. Dlatego odejścia Angulo nie traktowałbym jako osłabienia Górnika. Jimenez wchodząc na jego pozycje jest jeszcze bardziej efektywny od rodaka.

- As Górnika przydałby się w Rakowie?

- To dobry piłkarz, ale mam w zespole wielu wartościowych zawodników, którzy mają umiejętności i dobre charaktery do futbolu. Wierzę, że będą się rozwijać. I jeśli nawet teraz któryś z moich graczy nie błyszczy tak jak teraz Jimenez, to z czasem tak też będzie.

Legia - Cracovia. Rivaldinho ma apetyt na Superpuchar Polski

- Kogo ma pan na myśli?

- Proszę spojrzeć, jaki progres zrobił David Tijanić, który zadebiutował w kadrze Słowenii. Najbogatsze cv w zespole ma Ivi Lopez. On potrzebuje czasu. To będzie wartościowe wzmocnienie, ale trzeba poczekać. Pierwszy raz jest w zagranicznym klubie. Sytuacja dla niego nie jest komfortowa. Poza tym trafił na mocnych konkurentów, bo Tijanić i Cebua są w wysokiej formie. Ten ostatni wybija się nie tylko liczbami, ale i grą.

- Czy ma pan trenerskiego przewodnika, kogoś na kim się wzoruje?

- Nigdy nie miałem. Oczywiście oglądam mecze najlepszych i patrzę jak grają, ale nie wzoruję się na nikim. Taktyka, którą preferujemy nigdy nie była kopiowana i nie opierała się na założeniach innego szkoleniowca. To mój autorski pomysł, który cały czas ewoluuje. Rozwijam go wspólnie ze sztabem.

Piłkarz Legii o POTWORNYCH skutkach koronawirusa. PRZERAŻAJĄCE słowa o płucach

Marek Papszun
Autor: Archiwum prywatne Roberta Jadczaka Trener Rakowa Częstochowa Marek Papszun (w środku) w towarzystwie byłych piłkarzy: Dariusza Dziekanowskiego (z prawej) i Roberta Jadczaka (z lewej)
Najnowsze