Marcin Robak

i

Autor: Cyfrasport Marcin Robak (z lewej) w powietrznej walce

On wie, jak strzelać gole Karabachowi! Marcin Robak z radą i ostrzeżeniem dla Lecha

2022-07-05 8:00

Mistrz Polski rozpoczyna kwalifikacje do Ligi Mistrzów starciem z najlepszym zespołem Azerbejdżanu, Karabachem Agdam. To będzie już czwarta rywalizacja polskiej drużyny z tym przeciwnikiem. Ze wszystkich dotychczasowych zwycięsko wychodzili Azerowie, wygrywając dwa mecze z Wisłą, jeden (w dobie pandemii) z Legią w Warszawie oraz eliminując Piasta. Ale to gliwiczanie – po porażce w Baku latem 2013 w eliminacjach Ligi Europy – zdołali wygrać rewanż i doprowadzić do dogrywki, w której, niestety, stracili gola. „Super Express” rozmawia z Marcinem Robakiem – ostatnim Polakiem, który w starciach z Karabachem strzelił gola (a nawet dwa) dla rodzimej drużyny.

„Super Express”: - Z Karabachem trzy polskie drużyny grały w pucharach. Ale tylko Piast – choć ostatecznie odpadł – potrafił z nim wygrać. Pamięta pan tamten dwumecz sprzed dziewięciu lat?

Marcin Robak: - Dawno było... Ale pamiętam, bo przecież dla Piasta było to pierwsze, a więc historyczne, mecze w europejskich pucharach. Materiału o rywalach było bardzo mało – jakiś malutki urywek meczu, więc nasza wiedza o nich była niewielka. Ale to raczej oni – ze względu na pucharowe doświadczenie - byli faworytem rywalizacji.

- Lech zaczyna u siebie, wy najpierw lecieliście do Baku. Egzotyka?

- Trochę egzotyki, owszem, było. Ale tak naprawdę to była czysto sportowa wyprawa; miasto widzieliśmy jedynie zza szyb autokaru, w drodze z lotniska do hotelu, a potem na stadion. Zresztą nikt wtedy nie myślał o atrakcjach turystycznych. Trener Marcin Brosz - po pierwsze - kazał nam wszędzie chodzić z butelką wody, by w tropikalnej temperaturze dbać o nawadnianie, po drugie – mieliśmy przebywać niemal wyłącznie w klimatyzowanych pomieszczeniach hotelu.

- Krótko mówiąc: piekło?

- Do tego dochodziła różnica czasu, więc wieczorem dostaliśmy specjalne tabletki, żeby łatwiej usnąć i szybciej się zregenerować.

- Ale w tym piekle nie daliście się ugotować?

- Nieźle się prezentowaliśmy; prowadziliśmy, a bramkę na 1:2 straciliśmy w samej końcówce, na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem. Mam wrażenie, że nawet sami Azerowie nie spodziewali się po nas tak wyrównanej walki Tak naprawdę tamten mecz u nich był do zremisowania, co – jak pokazała przyszłość – otwarłoby nam drogę do awansu. Zresztą wtedy uwierzyliśmy, że można ich przeskoczyć. W Gliwicach to my wygraliśmy 2:1, doprowadziliśmy do dogrywki i wielka szkoda, że nie dotrwaliśmy w niej do karnych.

Droga Lecha w kierunku Europy wiedzie przez Azerbejdżan. Na „dzień dobry” - spore osłabienie mistrza Polski

- Wspomnienia osobiste z boiska?

- Nie pamiętam nazwiska tego środkowego obrońcy, ale zapamiętałem rosłego, grającego bardzo twardo chłopaka. Wiele razy w powietrzu mocno się starliśmy.

- Łokcie szły w ruch?

- Pewnie tak. Widać było, że ma doświadczenie w europejskich pucharach. Był podporą w grze obronnej Karabachu.

- Jak pan widzi szanse Lecha w starciu z tym rywalem?

- Minęło wiele lat, ale myślę, że od tamtej pory Azerowie mogli się... tylko wzmocnić – sportowo i finansowo, grając regularnie w pucharach. Już wtedy zresztą klub sprawiał wrażenie zasobnego, więc teraz to oni znów będą faworytami. Ale nie skreślajmy od razu Lecha – mam nadzieję, że zdoła nawiązać walkę, że będziemy świadkami wyrównanych meczów. Jedno jest pewne: chcąc myśleć o awansie, Lech musi sobie zapewnić – choćby drobną – zaliczkę u siebie. W Baku, przy licznej widowni i w warunkach pogodowych, o których mówiłem, będzie dwa razy trudniej.

- Ma dziś Kolejorz kogoś na miarę Marcina Robaka – ostatniego polskiego napastnika, który potrafił Karabachowi strzelić w pucharach gola, a nawet dwa?

- Czy na miarę Marcina Robaka, tego nie wiem; nie mnie to oceniać. Ale na pewno ma kim postraszyć. Nieprzypadkowo Mikael Ishak do ostatniej kolejki ubiegłego sezonu walczył o koronę króla strzelców. Trzymam kciuki, by poszło mu co najmniej tak samo dobrze.

Obrońca Karabachu Agdam Marko Vesović przed meczem z Lechem w eliminacjach Ligi Mistrzów. Tak ocenia szanse Kolejorza

Sonda
Czy Lech Poznań awansuje do Ligi Mistrzów?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze