Fortnite przebojem wdarł się na szczyty świata gier komputerowych. Jej fenomen dotarł także do wielu piłkarzy, którzy nie tylko w to grają, ale także często publikują swoje rozgrywki w sieci. Z tego powodu na gali Złotej Piłki nie pojawił się Neymar, a także podejrzewano, że kłopoty ze zdrowiem miał Mesut Oezil.
Tym razem do kłopotów z graniem przyznał się jeden z czołowych piłkarzy z Anglii. Choć "The Sun", nie ujawnia jego personaliów, to wiadomo, że chodzi o topowego zawodnika, któremu latem tego roku kończy się kontrakt. Relacja o jego uzależnieniu pokazuje, że wpływ ma nie tylko na życie prywatne, ale i boiskowe.
- Grałem osiem-dziesięć godzin dziennie Kiedy wracałem z treningu, pierwszą rzeczą, którą robiłem było włączenie konsoli i gra w Fortnite. Raz zdarzyło się nawet, że dzień przed meczem grałem szesnaście godzin non-stop. Zdarzało się, że opuszczałem treningi - mówi w rozmowie z dziennikiem.
Uzależnienie wpływało nie tylko na sportowe zmagania, ale także relacje z dziewczyną. Piłkarz martwi się, że nie tylko pozbędzie się go klub, ale także, że zostawi go dziewczyna. Swojego wyznania udzielił w celu zwrócenia uwagi na "cichą epidemię" związaną z uzależnieniem od gier wśród zawodników.