"Super Express": - Po meczu z Australią byłeś bardzo zdenerwowany i nie chciałeś z nikim rozmawiać. Dlaczego? Ty akurat rozegrałeś świetny mecz.
Sebastian Boenisch: - Byłem wkurzony, bo nienawidzę przegrywać, a zwłaszcza takich meczów, w których moja drużyna nie jest gorsza od rywali. O ile z Ukrainą mogliśmy wygrać, bo straciliśmy gola w ostatnich sekundach, o tyle Australię wręcz musieliśmy ograć. Przecież okazji do zdobycia goli mieliśmy mnóstwo, a zdominowani rywale sprawiali wrażenie zupełnie zagubionych. A co do mojej gry? Od oceny są inni. Moim zadaniem jako bocznego obrońcy jest zamknąć rywalowi drogę do bramki i nie dopuścić do strzału. I to robiłem.
- Czyli opuściłeś zgrupowanie w fatalnym humorze?
- Australiczycy popsuli mi humor, ale na krótko. W czasie całego pobytu w Polsce czułem się znakomicie. Była to dla mnie fajna odmiana. Dawno się tak nie uśmiałem, jak podczas tego zgrupowania.
- Co cię tak rozbawiło?
- Atmosfera w drużynie była świetna, koledzy mają poczucie humoru. Szczególnie Michał Żewłakow, Artur Boruc czy trener Smuda potrafią żartować. Naprawdę nieźle się uśmiałem.
- Z czego na przykład?
- Nie mogę powiedzieć. Mam zasadę, że to, o czym mówimy w szatni, zostaje między nami. Nawet jeśli to żarty. Ja sam często byłem tematem żartów, ale na nikogo się nie obrażam. Fajny klimat w drużynie jest potrzebny i z radością przyjadę na następny mecz.
- W Werderze Brema nie jest tak wesoło?
- Jest OK, ale ciągle gramy mecze o stawkę. Jest duża presja na piłkarzach, bo musimy wygrywać i wtedy trudniej o żarty czy śmiech.
- Przed tobą dzisiaj kolejny mecz o stawkę, z Bayernem Monachium w lidze. Czujesz się zmęczony spotkaniami reprezentacji, w których grałeś po 90 minut?
- Po meczu z Australią czułem się zmęczony, tuż przed końcem złapał mnie skurcz. Teraz jest wszystko w porządku. Po powrocie do Bremy w środę miałem zabiegi regeneracyjne, dużo masaży. A w czwartek lekko trenowałem.
- Zagrasz przeciwko Bayernowi?
- Czuję się bardzo dobrze i spokojnie szykuję się do meczu. Myślę, że zasługuję na miejsce w drużynie, ale skład ustala trener. Chcemy zrewanżować się Bayernowi za porażkę w ostatnim finale Pucharu Niemiec (0:4, red.). Poza tym jeszcze nie przegrałem ligowej konfrontacji z Bayernem w Monachium, a grałem w dwóch ostatnich. Łącznie Werder nie dał się tam pokonać od czterech sezonów.